Ścinawka Średnia i Improwizowany Pociąg Pancerny „Moskwa”: Czechosłowackie roszczenia do Kotliny Kłodzkiej w 1945 r.

 

  Koniec II wojny światowej przyniósł Europie Środkowo-Wschodniej diametralne zmiany geopolityczne, realizowane pod nadzorem Związku Radzieckiego. W wyniku tych przemian Polska utraciła Kresy Wschodnie na rzecz ZSRR, otrzymując w ramach rekompensaty dawne tereny niemieckie na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej. Proces przejmowania tych ziem przez polską administrację nie przebiegał jednak bez tarć, a jednym z najbardziej napiętych punktów sporu stała się również i ziemia kłodzka, do której roszczenia zgłaszała również Czechosłowacja.

  Armia Czerwona wkroczyła do ziemi kłodzkiej 8 maja 1945 r., zajmując cały obszar bez większych walk do następnego dnia, po wycofaniu się oddziałów III Rzeszy. W Kłodzku (komendantem Kłodzka został wówczas płk. Podstojuk) i innych miejscowościach regionu ustanowiono radzieckie komendantury wojskowe, mające docelowo przekazać władzę polskiej administracji, zgodnie z postanowieniami Komitetu Obrony Państwa z dnia 20 lutego i z kwietniu 1945 r. Rady Wojennej 1 Frontu Ukraińskiego. Lokalni dowódcy radzieccy zwlekali jednak z wykonaniem tych dyrektyw, co postanowiła wykorzystać strona czechosłowacka. Praga dążyła do realizacji swojego głównego celu wojennego: przywrócenia granic utraconych w 1938 r., w tym włączenia ziemi kłodzkiej w granice Czechosłowacji. Już od 1942 r. generał Edvard Beneš prowadził rozmowy z rządami brytyjskim i radzieckim na temat aneksji przygranicznych obszarów kosztem Niemiec. Szybkie posunięcia Armii Czerwonej na Dolnym Śląsku pokrzyżowały jednak te plany. W tej sytuacji 19 maju 1945 r. rząd czechosłowacki oficjalnie wystąpił o zgodę na zajęcie regionu.

Zdjęcie przedstawiające jeden z wieców w Czechosłowacji na początku 1945 r. Na mapie zaznaczona ziemia kłodzka przynależna do tego państwa.

Zdjęcie pochodzi z archiwum Ministerstwa Obrony Republiki Czeskiej.

 

  Do Kłodzka dążyła również strona polska. Pierwsza grupa 16 przedstawicieli polskiej administracji, w tym Pełnomocnik Rządu RP na obwód kłodzki Tadeusz Musiał, przybyła 17 maja 1945 r. z Trzebnicy wraz z 17 milicjantami. Początkowo Rosjanie nie chcieli przekazać im władzy.

  Zdając sobie sprawę z upływającego czasu, Czechosłowacja zaczęła przygotowania do zbrojnego przejęcia Kotliny. 25 maja gen. Bohumil Boček opracował plan strategiczny, na podstawie którego Sztab Generalny wydał rozkazy operacyjne do przekroczenia przedwojennych granic, w tym Kotliny Kłodzkiej. Operacja, przewidująca użycie 7. Dywizji Piechoty wzmocnionej 1. Brygadą Pancerną, ostatecznie nie doszła do skutku z powodu niewystarczającej koncentracji wojsk oraz informacji o pojawieniu się polskich jednostek wojskowych przy granicy pod koniec maja.

Mapa przedstawiająca operację, która miała nastąpić z początkiem czerwca, przewidująca użycie 7. Dywizji Piechoty na ziemię kłodzką.

 

Obecność Polaków wywołała niepokój w Pradze, zwłaszcza po tym, jak 3 czerwca radzieccy komendanci otrzymali ostateczne dyspozycje przekazania administracji Polakom. Według gazety „Rzeczpospolitej” w przeddzień oddania do miasta miała wjechać 2 ciężarówki z grupą 60 milicjantów czechosłowackich w celu zorganizowania wiecu pod hasłem przyłączenia ziemi kłodzkiej do Czechosłowacji. W chwili pojawienia się polskiej administracji zaczęła prężnie działać „Kladska komise”, która miała na celu zebranie informacji o położeniu kłodzkich Czechów, utrzymania kontaktu z polską administracją. Komitet tej organizacji utworzono na początku czerwca w Nachodzie. W tym samym czasie w Bromovie stacjonował Partyzancki Pluton „Vaclawik” pod dowództwem ppłk. Slajsowa.

Improwizowany Pociąg Pancerny „IOV Moskwa” (wcześniej „Praga”) pod dowództwem npor. Josefa Kvíza.

Zdjęcie pochodzi z Czasopisma Instytutu Historycznego Armii Republiki Czeskiej.

 

Wzrost napięcia był odczuwalny, a czechosłowackie MSZ złożyło 9 czerwca notę sygnalizującą chęć przejęcia Kłodzka. Dzień wcześniej, 8 czerwca, doszło do znaczącego incydentu. Zgodnie z tajnym rozkazem gen. Bočka, Improwizowany Pociąg Pancerny „IOV Moskwa” (wcześniej „Praga”) pod dowództwem npor. Josefa Kvíza wjechał do Ścinawki Średniej. W jego skład w dniu 17 maja 1945 r. wchodziło dwóch oficerów służby czynnej i rezerwy i 20 żołnierzy – ochotników. Pociąg ten składał się z lokomotywy, pięciu wagonów uzbrojonych w działa szybkostrzelne. Przeprowadzono patrol wzdłuż linii kolejowej Otovic- Ścinawka Średnia w celach rozpoznawczych, po czym pociąg wrócił do Czechosłowacji. W Ścinawce Średniej stwierdzono rozmieszczenie polskich rozporządzeń. Stacjonowała tam radziecka załoga wojskowa (1 sierżant i 6 żołnierzy) oraz polskie siły porządkowe.

Zdjęcie ukazujące Improwizowany Pociąg Pancerny „IOV Moskwa” przejeżdzający przez Tłumaczów.

Zdjęcie pochodzi z Czasopisma Instytutu Historycznego Armii Republiki Czeskiej.

 

11 czerwca pociąg ponownie przekroczył granicę i dotarł do Ścinawki Średniej. Dowódca zameldował się u rosyjskiego komendanta (sierżanta), który poinformował go, że Polacy, którzy próbowali wcześniej wywieszać plakaty, musieli opuścić miasto, gdyż teren nie został im jeszcze formalnie przekazany, dodatkowo pozwolono na obsadzenie stacji czeskimi żołnierzami. Pociąg udał się dalej do Kłodzka, gdzie rosyjski dowódca zasugerował, że granica najprawdopodobniej zostanie wyznaczona wzdłuż zachodniego brzegu Nysy Kłodzkiej. Dowódca pociągu uzyskał pisemne potwierdzenie na operowanie pociągu na trasie Tłumaczów–Kłodzko oraz na obsadzenie stacji w Ścinawce Średniej przez Czechów, z zastrzeżeniem natychmiastowego powiadomienia Rosjan o ewentualnym wtargnięciu Polaków.

Zdjęcie ukazujące żołnierzy z Improwizowanego Pociągu Pancernego „IOV Moskwa” na stacji Ścinawka Średnia.

Zdjęcie pochodzi z Czasopisma Instytutu Historycznego Armii Republiki Czeskiej.

Zdjęcie ukazujące stację w Kłodzku, które zrobiono z pociągi "IOV Moskwa".

Zdjęcie pochodzi z Czasopisma Instytutu Historycznego Armii Republiki Czeskiej.

   12 czerwca „IOV Moskwa” po raz kolejny naruszył granicę, tym razem wioząc komisje kolejową i węglową do Nowej Rudy na negocjacje dostaw węgla dla regionów Broumovskiego i Náchodskiego, które wcześniej noworudzka kopalnia obsługiwała. Z treści dziennika Improwizowanego Pociągu Pancernego „IOV Moskwa” wynika, że był wśród nich obecny por. Tadeusz Musiał- pełnomocnik rządu Rzeczpospolitej Polski na obwód XXIV. Dodatkowo pociąg dokonał rekonesansu terenu. Kiedy Dowódca pociągu przebywał w Nowej Rudzie, przebywający w nadgranicznych Otovicach zastępca jego dowódcy – por. Fischl, poproszony został o odwiezienie nowego radzieckiego komendanta w stopniu podpułkownika do Kłodzka.

   Granica była naruszana przez kolejne oddziały, 13 czerwca stację w Ścinawce Średniej obsadziło dwunastu żołnierzy z garnizonu w Broumovie. Rankiem 15 czerwca pociąg „IOV Moskwa” przeprowadził kolejny rekonesans, tym razem w Radkowie. Stwierdzono, że miasto jak i dworzec obsadzono oddziałami polskimi. Zdaniem npor. Kviza mieli to być żołnierze 9 Pułku Piechoty. Łącznie pociąg w okresie od 8 do 18 czerwca siedmiokrotnie przekroczył granicę, w tym jednorazowo samą lokomotywę do Kłodzka.

Zdjęcie ukazujące żołnierzy z Improwizowanego Pociągu Pancernego „IOV Moskwa” w Radkowie.

Zdjęcie pochodzi z Czasopisma Instytutu Historycznego Armii Republiki Czeskiej.

 

  Strona polska zareagowała stanowczo. 15 czerwca pełnomocnik rządu na Okręg Dolnośląski, Stanisław Piaskowski, meldował o wkroczeniu czeskiej milicji na głębokość 10–12 km, wyrażając przekonanie, że pojawienie się polskich oddziałów skłoni ich do pokojowego opuszczenia terenu. Sytuacją wówczas zajęła się Krajowa Rada Narodowa, która zażądała natychmiastowego wycofania oddziałów czechosłowackich i poleciła wysłanie wojsk w rejony zagrożone. Minister administracji nakazał polskim władzom nieustępowanie ze stanowisk, nawet w wypadku użycia siły. Do koordynowania działań oddelegowano ppłk. Kazimierza Orczkowskiego. Wobec słabości sił milicyjnych w Kłodzku, Piastowski przekazał do jego dyspozycji około 500 ludzi ze Straży Przemysłowej, którzy zaczęli napływać w rejon zagrożenia z Wrocławia, Legnicy i innych miast dolnośląskich. Polecono również jednostkom Wojska Polskiego stacjonującym w Wałbrzychu tymczasowe obsadzenie granicy do momentu przybycia 29, 27. i 25. pułku piechoty 10. Sudeckiej Dywizji Piechoty. Odpowiednie wytyczne wydano tego samego dnia, kiedy dowódca 2 Armii Wojska Polskiego otrzymał z Dowództwa Sztabu Głównego rozkaz operacyjny numer 00334.

Artykuł pochodzący z czasopisma " Rzeczpospolita" z 16 lipca 1945 r.

 

     Oddziały Straży Przemysłowej dotarły do Radkowa i Ścinawki Średniej już 14 czerwca. Napięcie utrzymywało się. 16 czerwca polski oficer spotkał się na dworcu w Ścinawce Średniej z dowódcą improwizowanego pociągu pancernego „IOV Moskwa” i zażądał wycofania się z dworca czeskiego posterunku. Według Piotra Pałusa 18 czerwca polskie oddziały Straży Przemysłowej objęły posterunki w Tłumaczowie, Ścinawki Średniej i Radkowie, w tym ostatnim posterunku kwaterujący żołnierze zostali ostrzelani przez nieznaną grupę. Tego samego dnia radziecki komendant w Kłodzku zażądał zwrotu pisemnego zezwolenia na operowanie czechosłowackiego pociągu pancernego na polskim terenie, co było podyktowane rozkazem „dobrego Stalina”, który zażądał zaniechania działań zbrojnych.

   27. Pułk Piechoty 10. Sudeckiej Dywizji Piechoty, skierowany do operacji w okolicach Kłodzka, dotarł na miejsce 22 czerwca. Żołnierze otrzymali polecenie utworzenia sztabu pułku w budynku obecnego sądu. Radków zaś został obsadzony 1 brygadą 29. pułku piechoty. W następnych dniach rozpoczęto przejmowanie od Straży Granicznej i obsadzanie posterunków przygranicznych – na przykład w Tłumaczowie dyżur objęło 15 żołnierzy. Choć postawa wkraczających oddziałów pozostawiała wiele do życzenia, to jednak obsadzenie granicy znacząco poprawiło poziom bezpieczeństwa w regionie. Mimo zakończenia napadów rabunkowych organizowanych zza południowej granicy, sporadyczne incydenty miały miejsce również w późniejszym czasie.

           Jedna z pozycji propagująca przyłączenie Kotliny Kłodzkiej                   do Czechosłowacji.

 

Polskie rozporządzenie wiszące na słupach ogłoszeniowych w Ścinawce Średniej.

Materiały z archiwum Ministerstwa Obrony Republiki Czeskiej.

  Maj i czerwiec 1945 r. był niewątpliwie najgorętszym okresem w sporze granicznym polsko-czechosłowackim powojennej historii. Interwencja Stalina przyhamowała nieco zapędy czechosłowackich decydentów co do Kotliny Kłodzkiej. Spór teraz przeniósł na dyplomatyczne salony, a także na szpalty gazet w obu krajach. W 1955 r. powołano mieszaną komisję, która miała się zająć ostatecznym wytyczeniem polsko-czechosłowackiej granicy państwowej. Po zakończeniu przez nią prac 13 czerwca 1958 r. podpisano układ graniczny pomiędzy oboma krajami.

  Przy opracowywaniu dzisiejszego tematu korzystałem z archiwaliów Wojska Polskiego z lat 1943–1945 oraz materiałów z archiwum Ministerstwa Obrony Republiki Czeskiej. Zamieszczone fotografie pochodzą z Czasopisma Instytutu Historycznego Armii Republiki Czeskiej oraz z czasopisma „Rzeczpospolita” z 16 lipca 1945 r. Na zakończenie pragnę serdecznie podziękować dr hab. Piotrowi Pałus – kierownikowi Zakładu Badań Śląskoznawczych na Instytucie Śląskim, autorowi wielu artykułów dotyczących sporu polsko -czechosławackim między innymi w czasopiśmie „Kladsky Sbornik”, za cenne informacje i przekazane materiały.

 

„bo każdy dzień jest częścią historii!”

Krzysztof Kręgielewski

P.S. '

Artykuł został przedrukowany z mojej strony

na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."

UWAGA

Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek „Trofiejnyje otriady” lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma?  Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało  wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już  bezcenny okruch historii.  

Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na  stryszkach czy szafach  dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz „Trofiejnyje otriady” i jego okolic sprzed lat.

Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.

 

Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego „Trofiejnyje otriady” lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.