Volpersdorfer Plänel-Baude – Przełęcz Woliborska
Na początku 1945 roku rejon Gór Sowich, fortyfikowany przez Organizację Todt w ramach projektu "Riese", stał się miejscem ewakuacji uchodźców z terenów Górnego Śląską przed Armią Czerwoną. Przez Kotlinę Kłodzką i Dolny Śląsk przemieszczały się jednostki wojskowe i uchodźcy, powodując chaos. W odpowiedzi, przymusowi pracownicy z okolicznych obozów pod nadzorem Todt budowali ziemne umocnienia, rowy przeciwczołgowe i zabezpieczali drogi oraz mosty. W Górach Sowich powstała w ten sposób dość potężna linia umocnień ziemnych. Drogi dojazdowe po obydwu stronach gór zabezpieczano potrójnymi stanowiskami obronnymi, kopano rowy przeciwczołgowe, a mosty i wiadukty kolejowe zaminowano. Pojawia się pytanie, czy te działania przyniosły oczekiwane rezultaty.
Planowano zaciętą obronę, jednak w maju 1945 r. wkroczyła Armia Czerwona, zaskakując Niemców szybkim postępem na Dolnym Śląsku. Niemcy zdołali zniszczyć jedynie dokumenty przed kapitulacją. Obie strony – III Rzesza i ZSRR – dążyły do maksymalnych korzyści w końcowych godzinach wojny. Wojska niemieckie próbowały wycofać się w stronę amerykańskiej strefy w zachodniej części Czech i opóźnić radziecki pościg, a Sowieci przygotowywali się do ostatniej w tej wojnie akcji - rajdu na Pragę.
Przebieg potyczki w Drogosławiu. Na mapie zaznaczono opóźnienie związane z potyczką w Woliborzu.
. Mapa pochodzi ze zbiorów Centralnego Archiwum Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej
W nocy z 8 na 9 maja 1945 roku, podczas gdy większość dywizji, w tym 31 Ochotnicza Dywizja Grenadierów, przemieszczała się przez Góry Sowie w kierunku Czech, oddziały straży tylnej pozostawały na wyznaczonych pozycjach. Odwrót ten przebiegał chaotycznie, przypominając ucieczkę, a nie zaplanowaną operację wojskową. Przełęcz Woliborska była blokowana przez porzucony sprzęt wojskowy. Wojska III Rzeszy wycofywały się ze wschodnich obszarów Dolnego Śląska przez Kotlinę Kłodzką.
Rozległe umocnienia w Górach Sowich okazały się jednak bezużyteczne by powstrzymać nacierające wojska Armii Radzieckiej, ponieważ pozostały nieobsadzone. Było to skutkiem wydanego drogą radiową 6 maja 1945 roku rozkazu do dowódców wojsk hitlerowskich: „Dokładnie do momentu kapitulacji zniszczyć wszelką broń ciężką, łącznie z karabinami maszynowymi. Zachować jedynie rewolwery, mając na uwadze, że zastrzelenie po kapitulacji jest morderstwem i dotyczy to zarówno pokonanych, jak i zwycięzców. Natychmiast rozpocząć oddalanie od wroga w grupach, oddziałach lub indywidualnie, zależnie od tego, co dyktuje sytuacja. Starać się dotrzeć do obszaru Pilzna (Pilsen), z wyjątkiem Pragi! Każdy, kto nie może lub nie chce postępować według tych zaleceń, musi dobrowolnie się poddać”. Tylko nieliczne z takich punktów zostało chwilowo użyte przez wojska straży tylnej.
Nadciągają Sowieci (www.wralbum.ru).
8 maja Radio Moskwa oraz BBC, obie stacje uznawane za nieprzyjazne III Rzeszy, ogłosiły, że o północy nastąpi zawieszenie broni i wojna dobiegnie końca. Tego samego wieczoru żołnierze 79. pułku z 31. Dywizji, wycofując się, rozstawili pięć armat w Woliborzu, między drogą na Przygórze a Dworkiem Leśnym. Wkrótce potem rozbrzmiał potężny huk — z tych armat oddano strzały w kierunku Niziny Śląskiej. Artylerzyści powtarzali: „Dopóki my będziemy strzelać, Rosjanie nie nadejdą”. Późnym wieczorem silna eksplozja w Kunzendorf (Drogosławiu) oznaczała wysadzenie mostu kolejowego -Leedenbrücke (na podstawie pozycji „Nasza Ojczyzna Volpersdorf” autorstwa Bernharda Grolms).
Pierwszy budynek"Sala myśliwska" w Woliborzu, niegdyś gospoda "Wiener Hof".
Rankiem w Woliborzu rozległ się głośny wybuch – wysadzono dwie z pięciu armat przy drodze na Przygórze. Niemieccy żołnierze, widząc zbliżające się wojska radzieckie od strony Przełęczy Woliborskiej, przebrali się za cywilów i opuścili pozycje. Szpica wojsk Armii Radzieckiej posuwała się w stronę Woliborza. Tuż przed wejściem do miejscowości niespodziewanie padły strzały – niewielki oddział niemiecki z 5 pojazdami pancernymi przy gospodzie „Wiener Hof” chwilowo zaskoczył napastników. Doszło do 30-minutowej wymiany ognia, podczas której zginęło dwóch młodych żołnierzy niemieckich. Pozostała część opuściła barykadę i wycofała się, słysząc gwar silników pojazdów 1076. pułku strzeleckiego, wzmocnionego przez 838. pułk artyleryjski 291. dywizji piechoty, które opuściły zdobytą w nocy Srebrną Górę. (Źródło: www. pamyat-naroda.ru.)
Wenzel Wolff (zdjęcie ze strony publicznej)
Przerażeni mieszkańcy Volpersdorfu (Woliborza), mimo wywieszenia białych flag, obawiali się wjazdu żołnierzy Armii Czerwonej na ciężarówkach wojskowych, ozdobionych portretami Stalina i czerwonymi flagami. Radny Wenzel Wolff oraz kilku mieszkańców Nowej Rudy pojechało do Woliborza wozem strażackim, by prosić Rosjan o oszczędzenie miasta przed grabieżą. Dowódca radziecki, pod wrażeniem odwagi Wolffa, mianował go następnie burmistrzem Neurode (Nowej Rudy). Kolejna mały oddział, nic nie wiedząc o porozumieniu, obsadzili wzgórza wzdłuż Kunzendorf (Drogosławia), gdzie ponownie doszło do wymiany kilku strzałów.
Na koniec chciałbym serdecznie podziękować Paweł Dec, autorowi profilu Strefa Hausdorf, za cenne wskazówki.
„Bo każdy dzień jest częścią historii”
Krzysztof Kręgielewski
P.S.
Artykuł został przedrukowany z mojej strony
na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."
UWAGA
Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma? Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już bezcenny okruch historii.
Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na stryszkach czy szafach dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.
Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.
Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.