Wizytacja Białej Damy
Bożków – do 1945 roku Eckersdorf – to wyróżniająca się od wieków osada z przepięknym pałacem. Przez długie lata rezydencja ta przyciągała wielu dostojnych gości, mieniąc się bogactwem i przepychem. Dziś pałac popada w ruinę, co jest skutkiem działań ostatniej wojny oraz zmian, jakie dotknęły go po 1945 roku. Uroczy niegdyś ogród pałacowy, pełen oranżerii, szklarni oraz ozdobnych krzewów – wśród których kwitły magnolie, hortensje i rododendrony – powoli zamienia się w dziki gaj.
Stan, w jakim znajduje się obecnie ten zabytek, trudno opisać słowami. Jedno jest pewne – na naszych oczach bezpowrotnie kończy się pewna epoka w historii Bożkowa i okolic...
Po wojnie, w jednej z karczm w Narożnie (bo tak do 1947 roku nazywano Bożków), stary Niemiec, opłakując swój los, opowiadał pierwszym polskim osadnikom o tajemniczej zjawie. Miała ona pojawiać się w pobliżu pałacu, strzegąc jakiejś tajemnicy. Zamiast zachwytu budziła jednak strach i niepokój. Nawet wśród dawnych mieszkańców nikt nie wiedział, kim była ani dlaczego krążyła po bożkowskich włościach. Jedno było pewne – kiedy komuś dane było ją ujrzeć, wróżono mu niemal natychmiastowe nieszczęście.
Polscy osadnicy, którzy przybyli tutaj po 1945 roku, początkowo nie byli zainteresowani przeszłością tych ziem, a tym bardziej historią niemieckiego rodu arystokratycznego, który niegdyś zamieszkiwał pałac. Nikt nie spisywał wtedy dziejów miejscowości, a tym bardziej lokalnych podań i legend. Jednak każdy z nas od zarania dziejów lubi słuchać tajemniczych opowieści z dreszczykiem. A w tej malowniczej osadzie nad Potokiem Bożkowskim mamy przecież wszystko, co rozpala wyobraźnię: stary pałac, dziki park, mauzoleum i zapomniane grobowce. I dziś każdy, kto postawi stopę w pustych, zimnych korytarzach pałacu, ma nieodparte wrażenie, że z ciemności obserwują go czyjeś niewidzialne oczy...
Panorama Bożkowa z widoczna wieżą widokową, lata 30-te XX w.
Przenieśmy się teraz do czasów, kiedy w rynku mieścił się kiosk a przed samym pałacem. w którym od lat 60 XX mieściła się szkoła rolnicza ,leżało skamieniałe drzewo przy którym można było sobie odpocząć między zajęciami w szkole lub schować się w budynku, w którym mieściły się setki poroży zwierząt oraz kilkanaście szabli i muszkietów.
To wtedy, któregoś jesiennego wieczoru, kiedy uczniowie pojechali na niedzielę do domu, w pałacu nocowała pani inspektor wizytująca ówczesną szkołę. Wizytator przywalony stertą papierów pracował do późna w pomieszczeniu na drugim piętrze, należącego do internatu, wspominając " herbatkę" u dyrektora, którą piła popołudniu. W tedy pałacu była tylko pani wizytator i pan woźny, który dyżurował na parterze.
Pień Dadoxylon Saxonicum przed pałacem.
Późnym wieczorem pani inspektor, chcąc skorzystać z wieczornej toalety, wyszła ze swojego pokoju. Zebrała ze sobą przybory toaletowe sama będąc już ubrana w białą koszule nocną. Po wymyciu się, chciała wrócić do swojego pokoju ale okazało się, że drzwi się zatrzasnęły. Pani szarpała za klamkę ale nic to nie pomogło, drzwi jak nie można było otworzyć tak nie można.
- Co teraz? - pomyślała.
Bohaterka zaczęła szukać woźnego. Nie było to proste zadanie. Proszę sobie wyobrazić, że jesteście państwo w starym pałacu, nie wiecie gdzie znajdują się włączniki do zapalenia światła , gdzie są schody prowadzące na parter i że w pałacu jest w sumie ok 120 pomieszczeń.
Kiosk Ruchu przed pałacem. Zdjęcie z 1971 r.
Po dłuższym czasie pani Inspektor zeszła na parter w pałacu a po chwili wbiegła do dyżurki. Wyobrazić sobie teraz trzeba minę śpiącego jeszcze przed chwilą pana woźnego ) a moe panią woźną ), kiedy pani ubrana tylko w białą koszulę, o twarzy białej jak kamienny posąg wbiega do dyżurki krzycząc, że więcej tutaj nie przyjedzie. Pan woźny przerażony wybiega z pałacu, lecz po chwili wraca. Następnego dnia dostawiono drabinę i przez okno dostano się do pomieszczenia, w którym nocowała pani inspektor.
Tą opowieść niedawno była opowiedziana przez starszą przeuroczą Panią mieszkającą na stałe we Wrocławiu.
„Bo każdy dzień jest częścią historii”
Krzysztof Kręgielewski
P.S.
Artykuł został przedrukowany z mojej strony
na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."
Uwaga
Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment Cukrowni, którego już nie ma? Zdjęcie maszyn, które zostały wycięte dawno temu? A może dziadka pracującego w cukrowni, babcię na tle budynków albo dzieci biegające w pobliżu? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już bezcenny okruch historii.
Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na stryszkach czy szafach dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.
Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.
Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.