Kaplica Trójcy Świętej świadectwem wiary i grozy
Epidemie oraz choroby zakaźne w minionych stuleciach wielokrotnie dziesiątkowały ludność, stanowiąc obok wojen, nieurodzajów i klęsk głodu jedną z największych plag dawnego świata. Ówczesna ludzkość pozostawała wobec nich niemal bezradna, a jedyną ucieczką stawała się modlitwa. Na terenie hrabstwa kłodzkiego do dziś liczne kaplice dziękczynne oraz kolumny morowe przypominają o tragicznym roku 1680, kiedy w okolicach Kłodzka zmarły tysiące ludzi.
W wyniku działań wojennych prowadzonych przez Turcję zaraza rozprzestrzeniła się w 1679 roku na tereny Austrii. Już 4 marca 1680 roku dotarła do Pragi, gdzie pochłonęła pierwsze ofiary. W odpowiedzi na narastające zagrożenie na ziemi kłodzkiej podjęto natychmiastowe środki zapobiegawcze. Zamknięto granice, odwołano procesje oraz zaczęto gromadzić zapasy żywności. Magistrat Nowej Rudy już 9 marca 1680 roku powołał straż miejską. Wysłał on również rajcę wraz z dwoma towarzyszami do Wrocławia, aby zakupić w tamtejszej aptece niezbędne środki ochronne i lecznicze.
Kaplica wotywna pw. Trójcy Świętej w Dzikowcu. Fotografia pochodzi z lat dwudziestych XX stulecia.
Miasto Kłodzko jako pierwsze zostało dotknięte epidemią. Na początku kwietnia rymarz handlujący używaną odzieżą powrócił z Austrii, przywożąc ze sobą czarną śmierć. Wkrótce z jego domu przy ulicy Niskiej wyniesiono pięć ciał. Pod koniec miesiąca liczba chorych w Kłodzku wynosiła już 210 osób, spośród których 160 zmarło. Każdy kolejny miesiąc przynosił wzrost liczby ofiar. W sierpniu 1680 roku odnotowano 745 chorych na dżumę i 297 zgonów. Dopiero w listopadzie zaraza zaczęła wyraźnie ustępować, a ostatecznie wygasła 2 grudnia. Dzień później mieszkańcy Kłodzka obchodzili święto świętego Franciszka Ksawerego, którego w maju obrali swoim patronem na czas zarazy. Uroczyste obchodzenie jego święta ślubowano kontynuować na zawsze w podzięce za wstawiennictwo.
Tragedia z 1680 roku nie była jedynym tego typu dramatem w regionie. Już podczas wojny trzydziestoletniej w 1633 roku Kłodzko opłakiwało 4284 ofiary dżumy. W tym samym czasie w Radkowie zmarło 309 osób, a podczas kolejnej fali w 1680 roku epidemia pochłonęła niemal wszystkich pozostałych mieszkańców, gdyż przeżyły jedynie trzy małżeństwa. Choroba dotknęła wówczas również dolną część Bożkowa. W Nowej Rudzie i jej okolicach w 1633 roku zmarło około 900 osób. Co ciekawe, dwie miejscowości, czyli Dzikowiec i Słupiec, zostały oszczędzone przez obie epidemie.
Mapa przedstawiająca lokalizację kaplicy wotywniej i modlitewnej pw. Trójscy Świętej w Dzikowcu.
Wdzięczni za ocalenie mieszkańcy Dzikowca wznieśli w 1682 roku przy polnej drodze, prowadzącej do Czerwieńczyc, kaplicę modlitewną. Obiekt zaprojektował budowniczy Georg Langer, który był zatrudniany przez kłodzkich jezuitów. Z jego ręki pochodził prawdopodobnie również projekt kaplicy morowej w tej samej miejscowości, położonej na starej łące pastwiskowej przy drodze do Nowej Wsi. Inicjatorem budowy był ówczesny proboszcz Woliborza, Georg Ignaz Pachy.
Budowla powstała na fundamencie z białego piaskowca i posiada mury z cegły. Architekt nadał jej ośmiokątny plan, który pośrodku przechodzi w charakterystyczną wieżyczkę. Z oddali kaplica sprawia wrażenie zapadniętej wieży kościelnej. Barokowy hełm pokryty jest drewnianym gontem i zwieńczony kulą oraz krzyżem arcybiskupim. Obecność tego krzyża świadczy o tym, że mieszkańcy Dzikowca budowali świątynię za zgodą praskiej władzy kościelnej.
Kaplica wotywna pw. Trójcy Świętej w Dzikowcu. Fotografia pochodzi z lat czterdziestych XX stulecia.
W XVIII wieku przeprowadzono remont kaplicy, podczas którego prawdopodobnie wymieniono kamieniarkę w frontowej części elewacji i nałożono nowe tynki. W 1828 roku kaplica Trójcy Świętej została ponownie odnowiona. W kolejnym stuleciu obsadzono ją dwiema lipami, a front budynku zdobiono malowanym na blasze obrazem przedstawiającym Trójcę Świętą. Pole naczółka wypełniała polichromia w formie gwiazd na niebieskim tle, która symbolizowała niebo.
Wejście skierowane ku wsi wykonane jest z czerwonego piaskowca. W obramowaniu można częściowo odczytać fragment napisu z datą 1828. Żelazne drzwi z niewielkim wizjerem zamykają dostęp do wnętrza. W środku znajduje się ołtarz Matki Bożej, a przed 1945 rokiem wisiały tam dwa boczne obrazy wotywne z lat 1796 i 1820. Wnętrze oświetlają półkoliste okna rozmieszczone po stronach południowo-zachodniej oraz północno-wschodniej.
Kaplica wotywna pw. Trójcy Świętej w Dzikowcu. Zdjęcie współczesne.
Miejsce to przez stulecia była popularnym przystankiem dla pielgrzymów kierujących się do Wambierzyc, którzy wędrowali ze Śląska po przekroczeniu Przełęczy Srebrnogórskiej. Przy kaplicy rosły dawniej lipy, a ustawione tam ławki zachęcały do odpoczynku i modlitwy. Zgodnie ze ślubowaniem z czasów zarazy, do dzisiaj co roku w uroczystość Trójcy Świętej odbywa się przy kaplicy procesja dziękczynna. Wierni wraz z kapłanem niosącym Najświętszy Sakrament pod baldachimem zmierzają przy dźwiękach orkiestry do starej kaplicy morowej, gdzie pośród zapachu kwitnących lip odprawiana jest uroczysta msza święta.
Portal kaplicy wotywnej pw. Trójcy Świętej.
„Bo każdy dzień jest częścią historii !”
Krzysztof Kręgielewski
P.S.
Artykuł został przedrukowany z mojej strony
na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."
Uwaga
Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma? Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już bezcenny okruch historii.
Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na stryszkach czy szafach dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.
Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.
Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.