Bożkowska kartka zaopatrzeniowa z 1946 roku.
8 maja 1945 r., po kapitulacji Niemiec, mieszkańcy Eckersdorf nie wiedzieli, jaka jest treść porozumień i co przyniesie im los w ciągu paru dni, a nawet godzin. Gdzieś tam w Kotlinie Kłodzkiej było słychać wystrzały, ale z godziny na godzinę coraz słabsze. W nocy z 8 na 9 maja prawie nikt nie spał. Wszędzie było widać otwarte okna i panowała kompletna cisza – jedynie gdzieś w oddali dało się słyszeć płacz dziecka.
Około godziny 2 w nocy rozległ się narastający, dudniący hałas. Do Eckersdorf zbliżały się kolumny wojsk radzieckich. Szły ze Srebrnej Góry przez Czerwieńczyce, drogą Kirchestraße, w kierunku Kłodzka. Jak dowiedziałem się od grupy BÓBR 1945, tędy właśnie wiodła trasa przemarszu 1074. i 1076. pułku strzeleckiego z 314. Dywizji Strzeleckiej 59. Armii 1. Frontu Ukraińskiego.
Nikt wtedy nie wychodził z domów. Każdy się bał i nadsłuchiwał.
Mapa przedstawiająca trasę przemarszu wojsk radzieckich przez Bożków od strony Czerwieńczyc
Rano, około godziny 11:00, do Eckersdorf przyjechały pierwsze kolumny 92. Dywizji Strzeleckiej 59. Armii. Oficerowie zajęli kwatery w pałacu, natomiast wojsko rozbiło namioty w przypałacowym parku. Była to dywizja specjalnie przeszkolona do wyszukiwania cennych dzieł sztuki oraz zabezpieczania tajnych dokumentów. Mieszkańcy wywiesili białe flagi. Wszędzie wokół widać było pozamykane drzwi i furtki, na których widniał napisany białą kredą apel: „Bitte Tür zu machen” (Proszę zamykać drzwi). W tym samym czasie radziecki komendant zawiesił czerwoną flagę na dachu pałacu. Oczywiście natychmiast uwolniono polskich oraz radzieckich jeńców wojennych, którzy do tej pory pracowali przymusowo na terenie majątku.
Wszystkim mieszkańcom nakazano oddać odbiorniki radiowe do restauracji Schobler. Układano je tam na stertę, bez względu na to, czy były sprawne, czy uszkodzone. Choć ludzie posłusznie oddali cały sprzęt, rzekome poszukiwanie ukrytych radiostacji i tak służyło żołnierzom radzieckim za pretekst do ciągłego nachodzenia domostw. Oficjalnie szukano nadajników, ukrywających się rozbitków z rozgromionych niemieckich oddziałów oraz członków NSDAP. Żadnych ukrywających się żołnierzy jednak nie znaleziono – w okolicy po prostu już ich nie było.
Wojska radzieckie wtargnęły do każdego mieszkania, konfiskując samochody, motocykle, rowery, konie oraz wszelkie wartościowe przedmioty. To, czego żołnierze nie zabrali, bezlitośnie demolowali. Przed grabieżą ocalały jedynie cenne pamiątki i złoto, które mieszkańcy zdążyli dobrze ukryć w ściennych skrytkach lub zakopać głęboko pod kamiennymi płytami. Podczas gdy szeregowi żołnierze łupili miasteczko, oficerowie zorganizowali w pałacu centralną składnicę. Mniej więcej od połowy maja zaczęto zwozić do Bożkowa cenne zdobycze z innych okolicznych placówek i majątków. Hrabinę von Magnis wraz z dziećmi i ich nianią uwięziono na pałacowym poddaszu.
Gdy żołnierze radzieccy znaleźli w Gorzuchowie alkohol, dla mieszkańców Eckersdorf zaczął się prawdziwy koszmar. Pomimo upomnień ze strony oficerów, czerwonoarmiści robili, co chcieli. Los kobiet i dziewcząt w Eckersdorf był wówczas dramatyczny. Znalazły się one na łasce i niełasce radzieckich żołnierzy. Większość z nich ukrywała się w naprędce przygotowanych skrytkach na polach. Z ukrycia wychodziły dopiero w nocy, gdy pijani żołnierze już spali, by załatwić potrzeby fizjologiczne. Wtedy też dostarczano im skromny prowiant. Te kobiety, które nie zdołały się schować, spotkał straszny los. Z relacji współczesnych mieszkańców wynika, że ofiarami gwałtów padały nawet staruszki w wieku siedemdziesięciu czy osiemdziesięciu lat. Podobna tragedia spotkała siostry zakonne mieszkające w sąsiedztwie pałacu. Wielu mieszkańcom przystawiano lufy karabinów do skroni w żądaniu wydania alkoholu i biżuterii. Tragicznym tego przykładem była śmierć pustelnika Heinricha Bendera – starszy człowiek zamiast rosyjskiego żądania wódki usłyszał słowo „woda” i przyniósł żołnierzom wodę, za co został zastrzelony.
Wojska radzieckie opuściły Eckersdorf 15 czerwca 1945 roku o godzinie 14:00. Razem z oddziałami Armii Czerwonej wieś musiało opuścić 80 silnych mężczyzn w wieku poniżej 60 lat [jako przymusowa siła robocza]. Według lokalnego archiwisty Sowieci wywieźli z Bożkowa 16 samochodów ciężarowych o ładowności 3–4 ton oraz około 20 mniejszych pojazdów. Cała ta grabież odbywała się pod fachowym okiem komendanta, który z wykształcenia był historykiem sztuki.
Bo każdy dzień jest częścią historii !
Krzysztof Kręgielewski
P.S.
Artykuł został przedrukowany z mojej strony
na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."
Uwaga
Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma? Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już bezcenny okruch historii.
Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na stryszkach czy szafach dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.
Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.
Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.