Zaginiony pręgierz z Nowej Rudy
W historii Nowej Rudy istnieje wiele zabytków, które bezpowrotnie zniknęły z krajobrazu miasta. Jednym z najbardziej fascynujących jest średniowieczny pręgierz – symbol wymiaru sprawiedliwości, który przez stulecia stał na rynku, a następnie został uznany za zaginiony. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie zniknął całkowicie. Być może do dziś znajduje się w jednym z domów pełniąc funkcję zwykłej podpory stropu.
Pręgierze stanowiły nieodłączny element średniowiecznych miast. Każda ceniona się miejscowość ubiegała się o prawo wstawienia pręgierza. Zezwolenia na jego posiadanie mógł udzielić król, książę czy arcybiskup. Stawiano go głównie przed ratuszem by okazałością akcentować prestiż władzy i manifestowały posiadane prawo. Były miejscem wykonywania kar hańbiących – przykuwano do nich oszustów, złodziei oraz osoby skazane za drobne przestępstwa. Egzekucje odbywały się w dniach zapewniających najwyższą frekwencję mieszkańców i przyjezdnych, a więc w niedziele i święta, a przede wszystkim w dni targowe i to w godzinach szczytu.
Ratusz i Nowa Ruda w 1 poł. XVIII wieku. Obraz pochodzi z "Album der Grafschaft Glatz oder Abbildungen der Städte, Kirchen,Kloster, Schlösser und Burgen derselben, von mehr als 150 Jahren"[F.A. Pompejus].
Nowa Ruda, choć nigdy nie należała do największych miast Śląska, to posiadała rozwinięty system sądowniczy. Funkcjonowało tutaj więzienie, murowana szubienica oraz reprezentacyjny pręgierz ustawiony przy ratuszu. Najstarsza znana wzmianka o noworudzkim pręgierzu pochodzi z 1440 roku. Źródła wskazują, że wówczas dotychczasowy drewniany pręgierz zastąpiono nowym, wykonanym z kamienia (Józef Milka, Witold Milka „Pręgierze”)
Noworudzki pręgierz wyróżniał się na tle podobnych obiektów. Wykonany został z kamienia, prawdopodobnie czerwonego piaskowca. Osadzono go na kamiennym podeście, a cylindryczny trzon wyposażono w żelazne uchwyty służące do przykuwania skazańców. Najbardziej niezwykłym elementem była jednak – jak można wyczytać w „Schlesien 1909–1910” – głowica zwieńczona kamiennym detalem o kształcie zbliżonym do piramidy. Na czterech ściankach wykonano płaskorzeźby przedstawiające sceny z życia miejskiego kata. Pierwsza scena ukazywała kata z miotłą i stojącym przy nim psem. Było to nawiązanie do codziennych obowiązków kata, który oprócz wykonywania wyroków zajmował się wyłapywaniem bezpańskich zwierząt oraz usuwaniem padliny z ulic. Druga przedstawiała kata z kołem do łamania żeber, symbolem jednej z najbardziej okrutnych kar stosowanych w dawnym sądownictwie. Na trzeciej płaskorzeźbie widniał kat z drabiną do wchodzenia na szubienicę, odnoszącą się do wykonywania wyroków śmierci przez powieszenie. Czwarta scena przedstawiała kata z mieczem w ręku oraz klęczącego skazańca, symbolizując egzekucję przez ścięcie. Ten niezwykły program ikonograficzny sprawiał, że noworudzki pręgierz był nie tylko narzędziem wymiaru sprawiedliwości, ale również wyjątkowym dziełem sztuki późnego średniowiecza.
Zdjęcie ukazuje stary noworudzki ratusz z pręgierzem z 1825 r. Zdjęcie pochodzi z " Kroniki miasta Nowej Rudy" Josepha Wittiga.
Ratusz i pręgierz na rynku w Nowej Rudzie w 1839 roku (rys. A. Dihter).
W pierwszej połowie XIX wieku, jak podaje czasopismo „Glatzer Heimatblaetter" nr IX, doszło do rozbudowy ratusza. Pręgierz, stojący przy jego wschodniej ścianie budynku, przeszkadzał w realizacji nowej inwestycji, dlatego w 1839 r. został celowo przewrócony i przez kilka lat poniewierał się w częściach przy ratuszu, stopniowo niszczejąc. Nawet część jego była użytkowana jako ławka. W 1844 roku resztki pręgierza od miasta odkupił rolnik Franz Herden z miejscowości Zagórzyn (dzisiejsza część Nowej Rudy) i użył ich przy budowie gospodarstwa oraz karczmy przy ulicy Promenada 2 - nowo wytyczonej alei na Górę Świętej Anny. Później w budynku mieściła się gospoda „U Walscha”.
Zdjęcie przedstawiający ratusz po przebudowie w 1844 r. Zdjęcie pochodzi z " Kroniki miasta Nowej Rudy" Josepha Wittiga.
O dalszych losach zabytku wspominał wybitny śląski pisarz i kronikarz Joseph Wittig. W swojej kronice z 1937 roku odnotował, że dawny pręgierz nadal znajdował się w budynku należącym do rodziny Herdenów. Wittig opisał zachowaną część pręgierza jako kamienny słup o wysokości około 1,75 metra i średnicy około 38 centymetrów. W jego powierzchni widoczne były resztki dwóch żelaznych elementów oraz charakterystyczna, głęboka bruzda powstała prawdopodobnie wskutek wieloletniego ocierania się metalowego pierścienia służącego do przykuwania skazańców.
W poszukiwaniu dawnego pręgierza skontaktowałem się z panem Andrzejem Behan – regionalistą i pasjonatem historii. Dzięki przekazanym przez niego informacjom udało się ustalić, że fragment kolumny pręgierza nadal znajduje się w jednym z budynków przy dawnej promenadzie, w rejonie dzisiejszych ulic Nowa Osada i Anny. Po dotarciu na wskazane miejsce odnalazłem ten historyczny zabytek. Jak poinformowała mnie właścicielka budynku, podczas jego montażu został on ustawiony odwrotnie w stosunku do pierwotnego położenia.
Budynek mieszkalny, w którym znajduję się noworudzki pręgierz.
Noworudzki pręgierz dzisiaj.
Historia noworudzkiego pręgierza jest opowieścią o zmieniającym się podejściu do prawa, karania i pamięci historycznej. Obiekt, który przez stulecia był symbolem miejskiej sprawiedliwości i publicznego wymierzania kar, po utracie swojej funkcji stał się zwykłym materiałem budowlanym. Paradoksalnie właśnie dzięki temu mógł przetrwać do naszych czasów. Zamiast zostać rozbity przez niemal dwieście lat podtrzymywał strop prywatnego domu.
„ Bo każdy dzień jest częścią historii”
Krzysztof Kręgielewski
P.S. Artykuł został przedrukowany z mojej strony
na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."
Uwaga
Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma? Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już bezcenny okruch historii.
Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na stryszkach czy szafach dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.
Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.
Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.