Zapomniane miejsca straceń

 

  Wambierzyce kojarzą się przede wszystkim z bazyliką, pielgrzymkami i niezwykłą historią śląskiej Jerozolimy. Niewielu jednak wie, że przez stulecia funkcjonowały tu również miejsca wymierzania sprawiedliwości – pręgierz oraz szubienica. Dziś nie pozostał po nich niemal żaden ślad. Ich lokalizację zdradzają jedynie dawne mapy oraz archiwalne dokumenty.

  Od średniowiecza aż po czasy nowożytne kara śmierci przez powieszenie należała do najczęściej wykonywanych wyroków za kradzieże, rozboje, zdradę czy bunt przeciwko władzy. Była to kara szczególnie hańbiąca, dlatego miejsca egzekucji wybierano nieprzypadkowo. Szubienice stawiano najczęściej na wzgórzach, poza murami miast, przy uczęszczanych traktach, aby już z daleka przypominały podróżnym o konsekwencjach łamania prawa. Podobną funkcję pełniły place miejskie.

Wambierzyce na karcie pocztowej z początku XX w.

 

  Jednym z symboli dawnego prawa w Wambierzycach był pręgierz. Niestety historia tego obiektu nie została dotąd dokładnie opracowana. Jedyny jego bardziej szczegółowy opis odnaleźć można w czasopiśmie Die Grafschaft Glatz z 1914 roku. Pręgierz miał formę antycznej kolumny i stał w samym centrum miejscowości – obok mostu św. Jana Nepomucena oraz Studzienki Matki Boskiej. Służył jako miejsce publicznego wykonywania kar i upokarzania skazanych. Jego historia zakończyła się tragicznie 16 maja 1858 roku. Tego dnia do Wambierzyc przybyły tysiące pielgrzymów z całego regionu. Podczas wieczornego nabożeństwa tłum naparł na stojącą kolumnę. Konstrukcja zawaliła się, zabijając pielgrzyma z Grodkowa. Ofiarę pochowano na miejscowym cmentarzu, a wydarzenie zapoczątkowało tradycję corocznych majowych nabożeństw odprawianych przez pielgrzymów z Grodkowa. Po katastrofie zdecydowano o rozebraniu pręgierza, a fragmenty kolumny zostały wykorzystane jako materiał budowlany i wmurowany w gospodę „Zum Löwen” („Pod Lwem”), mieszczącą się w dzisiejszym budynku mieszkalnym przy ul. Noworudzkiej 2.

Widok na bazylikę i most św. Jana Nepomucena.

 

  Dzisiaj dawne miejsca straceń, takie jak szubienice, najczęściej ukryte są pod warstwami ziemi, gruzu lub porośnięte lasem. Niekiedy ich istnienie zdradzają jedynie nazwy terenowe, takie jak niemieckie Galgenberg – „Góra Szubieniczna”. Dzięki tej nazwie mogłem odnaleźć miejsce dawnej szubienicy. Pomocne okazały się rękopiśmienne mapy z XVIII wieku przechowywane w Staatsbibliothek zu Berlin – Preußischer Kulturbesitz, które udostępnił mi Marek Nuckowski.- administrator forum Strażnicy Czasu. Jedna z nich, datowana na 1747 rok, wyraźnie zaznacza miejsce straceń. Porównanie jej z dokładniejszymi mapami XIX wieku – z 1725 roku oraz z 1770 roku – pozwala z dużym prawdopodobieństwem wskazać lokalizację szubienicy, podobnie jest również w przypadku mapy katastralnejz roku 1900. Znajdowała się ona na przedłużeniu dzisiejszej ulicy Świerkowej, w kierunku Studzienna. Obecnie jest to teren niezabudowany, wykorzystywany rolniczo.

  Na podstawie materiałów Archiwum Archidiecezjalnego we Wrocławiu oraz Archiwum Państwowego we Wrocławiu udało się ustalić nazwiska kilku katów pełniących służbę w Wambierzycach:                                                                                                                    Gregor Gruber (przed 1664 r.),                                                                                                                                                                                    Christian Khün (przed 1697 r.),                                                                                                                                                                             Hans Carl Wachßmann (1706 i 1711 r.),                                                                                                                                                                       Franz Johann Niegel (1736 r.),                                                                                                                                                                                   Martin Grubert (1746 i 1751 r.),                                                                                                                                                                           Gottfried Niegelen,                                                                                                                                                                                                       Franz Ignatz Birko (1771–1778),                                                                                                                                                                                 Franz Altvater (od 1778 do co najmniej 1791 r.).

Mapa z 1747 r. ukazująca szubienicę w Wambierzycach.
Źródło: Staatsbibliothek zu Berlin - Preußischer Kulturbesitz

Mapa z 1770 r. ukazująca szubienicę w Wambierzycach.
Źródło: Staatsbibliothek zu Berlin - Preußischer Kulturbesitz.

  Należy wspomnieć, że mistrz katowski obsługiwał zwykle kilka okolicznych miejscowości, a w mniejszych ośrodkach zatrudniał swoich pomocników – półkatów lub rakarzy, tak też było w Wambierzycach. W Archiwum Państwowym we Wrocławiu możemy znaleźć dokumnetację mówiącą, że od 1671 roku kat z Ząbkowic Śląskich Christoph Franz Kuhn sprawował nadzór również nad Otmuchowem, Radkowem i Wambierzycami. W Wambierzycach zatrudniał rakarza, który pilnował szubienicy, usuwał padlinę z dróg i ulic oraz wykonywał inne prace uznawane za nieczyste. Nie posiadał jednak prawa do samodzielnego wykonywania wyroków śmierci.

Mapa z 1725 r. ukazująca szubienicę i katownię w Wambierzycach.
Źródło: Staatsbibliothek zu Berlin - Preußischer Kulturbesitz

Plany katastralne z 1900 r. z Archiwum Państwowego we Wrocławiu ze wskazaniem szubienicy. Fragment mapy uzyskany dzięki Markowi Nuckowskiemu.

 

  Archiwalne dokumenty pokazują również codzienne problemy katów. Możemy je poznać dzięki dokumentów archiwalnych z akt miasta Radkowa. W piśmie z 16 lutego 1656 roku radkowski kat Christian Kuhn skarżył się, że jego dom jest w tak złym stanie technicznym, iż dalsze mieszkanie grozi katastrofą budowlaną. Na mapach można go jako dawna katownia, opisując to miejsce słowem „Scharfrichter” (kat). Z wynika, że miejscowy kat posiadał własny majątek ziemski. Z pisma datowanego na 16 lutego 1656 roku dowiadujemy się, że dobra te znajdowały się w fatalnym stanie technicznym. Ówczesny właściciel i mistrz katowski, Christian Kuhn, argumentował w nim, że dalsze zamieszkiwanie w dotychczasowym miejscu stało się wręcz niebezpieczne. Z tego powodu już lata wcześniej otrzymał on od radkowskich rajców parcelę na przedmieściu. Choć w planach była budowa nowych obiektów, kat przed rozpoczęciem jakichkolwiek prac chciał formalnie usankcjonować grunt jako swoją prywatną własność. Decyzja w tej sprawie zapadła błyskawicznie – 19 lutego 1656 roku starosta wyraził zgodę na przekazanie ziemi pod budowę w prywatne ręce mistrza, zastrzegając jednak, że wszelkie koszty inwestycji kat musi pokryć z własnej kieszeni. Co ciekawe, inne dokumenty ujawniają, że mistrz Kuhn posiadał na przedmieściach Wambierzyc jeszcze jedną, odosobnioną nieruchomość. W przeszłości służyła ona jako dom kata, a Kuhn zamierzał ją po prostu wymienić na nową parcelę. W rezultacie otrzymał od władz nową parcelę na przedmieściu, na której miał wznieść dom na własny koszt.

  Katowskie rzemiosło było również przedmiotem sporów. W 1738 roku kłodzki kat Franz Anton Hillebrandt wystąpił do władz z protestem przeciwko planom powierzenia wykonywania egzekucji w Wambierzycach miejscowemu rakarzowi oraz katowi z Broumova.W zachowanym piśmie, który miałem okazję zobaczyć dzięki uprzejmności dr hab. Danielowi Wojtuckiemu - historykowi i archiwiscie, adiunktowi w Zakładzie Historii Polski i Powszechnej XVI–XVIII w., w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego , kłodzki kat przekonywał, że od niepamiętnych czasów wszystkie egzekucje na terenie hrabstwa kłodzkiego wykonywali wyłącznie kaci miejscy z Kłodzka, co jak wiemy było nieprawdą. Domagał się więc zachowania swoich przywilejów i odebrania tych uprawnień konkurencji. Dokumentacja sporu przechowywana w Archiwum Państwowym we Wrocałwiu opisuje cały jej przebieg: „Do Wielce Czcigodnego, Wielce Szanownego, Mądrego tudzież Wielce Uczonego Magistratu. Przedkładam niniejszym uniżenie moją prośbę jako tutejszy kłodzki kat, Frantz Hillebrandt, jako że doszły mnie wiarygodne wieści, iż Jego Ekscelencja i Łaskawy Pan, Pan Hrabia von Götzen, ma intencję wznieść, zatwierdzić i postawić szubienicę (sąd wysokiej instancji) w swoich prywatnych dobrach w Albendorfie [Wambierzycach], a wykonywanie tamtejszych egzekucji powierzyć albendorfskiemu hyclowi lub też katowi z Braunau [Broumova]. Jednakże tego rodzaju egzekucje w całym tutejszym hrabstwie [kłodzkim] nigdy nie były wykonywane ani przeprowadzane przez hycla, ani też takowy urząd nigdy hyclowi nie przysługiwał, ani nie był mu powierzany. Tym bardziej nigdy nie sprowadzano do takich czynności zagranicznego kata z Braunau. Przeciwnie – odkąd tylko ludzka pamięć sięga i dopóki hrabstwo kłodzkie istnieje, wszystkie egzekucje na jego obszarze były sprawowane i wykonywane wyłącznie przez kłodzkiego kata miejskiego. Wobec tego zmierza moja uniżona prośba do Wielce Czcigodnego i Chwalebnego Magistratu, aby zechciał najłaskawiej interweniować u Jego Ekscelencji i Łaskawego Pana, Pana Hrabiego von Götzen, tak aby wspomniane egzekucje w Albendorfie nie były powierzane tamtejszemu hyclowi, a tym bardziej zagranicznemu katowi z Braunau, lecz zostały przyznane i zagwarantowane wyłącznie kłodzkiemu katowi miejskiemu. A to z tego względu, jak wyżej wspomniano, że od niepamiętnych czasów wszelkie czynności egzekucyjne oraz inspekcje szubienic były doprowadzane do skutku i sprawowane przez kłodzkiego kata, i na to zawsze zezwalano. W zamian za co zobowiązuję się również ponieść wszelkie niezbędne koszty w miarę moich możliwości oraz nimi zarządzać. Pokładam ufność w mojej prośbie i pozostaję Wielce Czcigodnego i Chwalebnego Magistratu najbardziej uniżonym Frantz Anton Hillebrandt, Kat tutejszy [w Kłodzku]”.

Akta sprawy dotyczącej sporu pomiędzy katem kłodzkim a wambierzyckim z 1738r. Z akt Archiwum Państwowe we Wrocławiu.
APWr., AmK1, sygn. 6060, s. 73-75

 

  Po dawnym pręgierzu nie pozostało nic poza nielicznymi przekazami, a miejsce szubienicy od ponad dwustu lat jest zwykłym polem uprawnym. Jednak stare mapy, archiwalne dokumenty i zachowane źródła pozwalają odtworzyć zapomniany fragment dziejów Wambierzyc. To przypomnienie, że nawet miejscowości kojarzone dziś wyłącznie z pielgrzymkami i religijnym kultem miały również swoje mroczne oblicze. Historia wymiaru sprawiedliwości, katów i miejsc straceń stanowi nieodłączną część przeszłości dawnego hrabstwa kłodzkiego i zasługuje na pamięć równie mocno, jak dzieje jego świątyń i pielgrzymek.

 

„Bo każdy dzień jest częścią historii.”

Krzysztof Kręgielewski

 

P.S. Artykuł został przedrukowany z mojej strony

na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."

 

UWAGA

Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma?  Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało  wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już  bezcenny okruch historii.  

Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na  stryszkach czy szafach  dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.

Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.

 

Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.