9 lipiec 1930 r.
Post powstał na podstawie artykułów zamieszczonych w prasie: „Breslauer Neueste Nachrichten”, „Osnabrücker Tageblatt”, „Glatzer Zeitung”, „Volksblatt für Stadt und Land Neurode”, a także materiałów dostępnych w Archiwum Muzeum Górnictwa Węglowego w Nowej Rudzie oraz w Archiwum Państwowym we Wrocławiu. Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować panu Pawłowi Decowi za pomoc w przygotowaniu tego materiału oraz za przesłanie części wykorzystanych w nim zdjęć.
Dla mieszkańców Jugowa, górników pracujących w tamtejszej kopalni i ich rodzin, dziewiąty lipca pozostanie katastrofalnym dniem, który na długo zapisze się na kartach historii tej miejscowości. Tego dnia w kopalni węgla kamiennego „Wenceslaus” 151 górników straciło życie (lub 153, jak podaje „Hochwald...” z 1930 roku). Katastrofa ta wstrząsnęła całą Kotliną Kłodzką i wywołała żałobę w całych Niemczech oraz poza ich granicami.
Informacja o tragedii obiegła cały świat. Rozpisywały się o niej gazety w całej Europie, w tym również prasa polska. Na łamach ówczesnych dzienników można było znaleźć wiele szczegółów dotyczących samego wypadku, jak i prowadzonej akcji ratowniczej.
Jugów, położony u podnóża Gór Sowich, od dawna słynął z wyrabianego tu szkła oraz pozyskiwania kruszcu kwarcowego. Pierwsza wzmianka o wydobywaniu w tym miejscu węgla kamiennego pochodzi już z 1661 roku, choć nie znano wówczas dokładnej lokalizacji tamtejszego szybu. Szyb „Kurt” powstał w 1859 roku i został usytuowany w środkowej części wsi. Na początku XX wieku jugowski zakład, wraz z szybami w Miłkowie (części Ludwikowic Kłodzkich), stanowił jedną z najnowocześniejszych i najbardziej zmechanizowanych kopalń w naszym rejonie.
Pocztówka przedstawiająca panoramę Jugowa. Na pocztówce widać kopalnie, w której 9 lipca 1930 zgniło 151 górników.
Tragedia, w której zginęło 96 mieszkańców Jugowa, 23 z Drogosławia, 12 z Nowej Rudy i 18 z innych pobliskich miejscowości, i która osierociła 155 dzieci, posłużyła kilka lat później za tło dla propagandy III Rzeszy. Na podstawie tej katastrofy górniczej powstało słuchowisko radiowe (emitowane w 1932 roku w rozgłośni Deutschlandsender) oraz sztuka teatralna, do której posłużyła ona za scenariusz.
Uroczystość pogrzebowa na cmentarzu w Jugowie 13 lipca 1930 r.
Dlaczego teatr i katastrofa w Jugowie stały się narzędziem propagandy? W 1933 roku dynamicznie rozwijał się nurt teatru masowego, którego jedną z odmian był nazistowski teatr propagandowy zwany Thingspiel. Korzeni tego typu widowisk doszukiwano się w średniowiecznych sztukach misteryjnych. Thingspiel, będący całkowitym przeciwieństwem tradycyjnej sceny pudełkowej, wykorzystywał wielkie, otwarte przestrzenie. Był on mieszanką elementów amfiteatralnych, wzorów antycznych oraz starogermańskich zebrań ludowych (tzw. Ding lub Thing), podczas których poruszano ważne dla społeczności sprawy i sądzono winnych.
Tworzenie sztuk typu Thingspiel było zalecane przez Ministerstwo Propagandy i Oświecenia Publicznego Rzeszy oraz przez Związek Niemieckich Teatrów Plenerowych Rzeszy jako istotny element nazistowskiej polityki kulturalnej. 8 maja 1933 roku, w przemówieniu do dyrektorów teatrów, Joseph Goebbels przedstawił wizję wykreowania tego typu sztuki masowej. Nowy format miał wzbudzić w narodzie entuzjazm dla narodowosocjalistycznej ideologii.
Kampania reklamowa nowej formy dramaturgii została podjęta na szeroką skalę jeszcze w 1933 roku – pomimo początkowego braku odpowiednich tekstów oraz miejsc do ich wystawiania. Goebbels nakazał wyszukać twórców, którzy napisaliby scenariusze dla tego nowo powstającego ruchu teatralnego. Natychmiast przystąpiono do poszukiwań i pisania sztuk. Wśród autorów tworzących dla tego nurtu znaleźli się między innymi Kurt Eggers czy Richard Euringer.
Kart Heynickie (1891 - 1985).
W 1934 roku przystąpiono do projektowania i budowy aren nazistowskich, tzw. Thingstätte. Często podawano, że jakoby owe areny miały być usytuowane w pobliżu ważnych miejsc historycznych czy miejsc kultu. Przy ich budowie nawiązywano architektonicznie do scen greckiego teatru antycznego. Arena miała umożliwić stworzenie poczucia łączności wykonawców z widzami, dlatego zrezygnowano między innymi z kulis czy ramp. Trzystopniowa scena łączyła płynny ruch aktorów i chóru. Miały one pomieścić od 3 do 10 tys. widzów.
Pierwsze Thingstätte powstało pomiędzy wzgórzami Brandberge, niedaleko Halle. To właśnie na tej arenie jako pierwszy miał swój debiut dramat Kurta Heynickego (1891–1985) „Neurode. Ein Spiel von deutscher Arbeit” (co można przetłumaczyć jako „Nowa Ruda. Sztuka o pracy niemieckiej”). Miało to miejsce 5 czerwca 1934 roku.
Dramat opowiada o proteście górników z okolic Nowej Rudy w obronie śląskiej kopalni przed zamknięciem. Fabuła dramatu opiera się na osobistej historii Wilhelma Radkego, który przybywa do rodzinnej wioski po katastrofie górniczej. Przybył do Jugowa, by wziąć udział w pogrzebie swojego brata, który zginął w tej katastrofie. Chce również zaopiekować się rodziną po zmarłym bracie. Podejmuje w tym celu pracę w kopalni. Tutaj pojawia się jednak problem. Spółka chce zamknąć kopalnię. Zakład tłumaczy się, że dalsza praca może być niebezpieczna ze względu na niekontrolowane wybuchy gazu oraz tym, że kopalnia od dłuższego czasu nie przynosi już zysków. Szybko Wilhelm Radke wraz z innymi górnikami organizuje protest przeciwko zamknięciu kopalni – jest on jednak nieskuteczny. Nie pomagają nawet apele do rządu. W dramacie tym spółka górnicza została przedstawiona jako czarny charakter, który jest nastawiony tylko na zysk, tym samym wyzyskuje pracowników i za nic ma wartości solidarności oraz dobrobyt społeczny zatrudnionych w niej ludzi. Tym sposobem dramat ukazywał prawdziwe oblicze kapitalizmu w czasach Republiki Weimarskiej, którego efektem miała być owa katastrofa górnicza oraz bardzo duże bezrobocie w regionie po zamknięciu kopalni. Według scenariusza III Rzesza nigdy by do tego nie doprowadziła.
Sztuka "Neurode. Ein Spiel von deutscher Arbeit” zagrana pomiędzy wzgórzami Brandberge 5 czerwca 1934 roku.
Początek widowiska, poszczególne akty oraz zakończenie przedstawienia sygnalizowane były za pomocą fanfar, które rozbrzmiewały z dzwonnic. Spektakl rozpoczynał się o zmierzchu, co miało potęgować atmosferę wzniosłości. Ważnym elementem przedstawienia było wykorzystanie otwartego ognia, parady flag, a także punktowe operowanie światłem reflektorów przy muzyce skomponowanej przez Horsta Wessela. W przedstawieniu nie użyto dekoracji, wprowadzano jedynie nieliczne rekwizyty – zgodnie z zasadą, iż widz oglądający przedstawienie powinien koncentrować się wyłącznie na przebiegu akcji sztuki. Aktorzy i chór nosili kostiumy w tych samych kolorach dla poszczególnych grup, aby łatwo można było rozpoznać, do jakiego stronnictwa konfliktu należy dana zbiorowość. Co ciekawe, do chóru zaproszono mieszkańców Jugowa.
Trzygodzinna inscenizacja dramatu spotkała się z jednoznaczną akceptacją publiczności. Później sztukę grano od 16 do 23 września w Hali Stulecia we Wrocławiu. Na przedstawienie inauguracyjne, które odbyło się 16 września, zaproszono rodziny zmarłych górników, którzy zginęli w kopalni Wenceslaus. Na przedstawieniu nie zabrakło Helmuta Brudnera, nadprezydenta rejencji Dolnego Śląska, oraz Adolfa Kulischa, przewodniczącego regionu wschodniego. W późniejszym czasie grano ją wielokrotnie we Wrocławiu.
Sztuka "Neurode. Ein Spiel von deutscher Arbeit” zagrana pomiędzy wzgórzami Brandberge 5 czerwca 1934 roku.
Po okresie euforii związanej z tą nową formą teatru, w połowie 1937 roku doszło do zmian w stosunku władz do Thingspiel. Goebbels określił ten ruch jako nieistotny już dla III Rzeszy. Od tej pory nie był on już wspierany przez władze centralne. Ministerstwo Propagandy szybko dostrzegło, że znacznie bardziej efektywnymi środkami ideologicznymi są radio, film oraz wiece partyjne.
„ Bo każdy dzień jest częścią Historii!”
Krzysztof Kręgielewski
P.S.
Artykuł został przedrukowany z mojej strony
na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."
Uwaga
Macie w domu stare zdjęcia, na których widać kawałek kopalni lub jej okolic? Może fragment domu, którego już nie ma? Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już bezcenny okruch historii.
Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na stryszkach czy szafach dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz kopalni i jej okolic sprzed lat.
Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.
Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starej kopalni lub jej okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.