Historyczna podróż Johanna Wolfganga von Goethego po Kotlinie Kłodzkiej
Radków, leżący w obniżeniu między Górami Stołowymi a Wzgórzami Ścinawskimi, pod koniec XVIII stulecia odwiedzały sławne osoby. Lecz zanim opowiem o jednej z nich, zajrzyjmy najpierw na rynek.
Tam stała wspaniała lipa, posadzona prawdopodobnie po 1738 roku, kiedy to po wielkim pożarze całkowicie przebudowano miasto. Drzewo miało aż 25 metrów wysokości, a jego pień mierzył w obwodzie 4,5 metra. Na początku XX wieku stało się ono nawet inspiracją do napisania cyklu wierszy „Lindenlieder” („Pieśni o lipie”). Choć z zewnątrz sędziwe drzewo wyglądało nieźle, w środku było całkowicie spróchniałe i nie do uratowania. Na początku lat 80. XX wieku trzeba było je ściąć, choć wielu mieszkańców gminy głośno temu protestowało. Miejsce po nim nie pozostało jednak długo puste – w 1983 roku (ponad cztery dekady temu) posadzono tam nową lipę, którą znaleziono rosnącą w okolicach radkowskiego zalewu.
Rynek Radkowa. Pod lipą siadywał pisarz Johann Wolfgang von Goethe 28 sierpnia 1790 r.
W 1790 roku – jak głosi lokalna legenda – pod dawną radkowską lipą siadywał sam Johann Wolfgang von Goethe. Ten wielki pisarz okresu oświecenia i klasycyzmu weimarskiego (autor słynnych „Cierpień młodego Wertera”) przybył do Radkowa w trakcie swojej wielkiej podróży po Śląsku.
Cóż robił tam poeta? Świętował swoje 41. urodziny (przypadające 28 sierpnia) oraz odpoczywał po trudy podróży. Zapewne raczył się wówczas w cieniu korony drzewa chłodnym piwem z miejscowego browaru. Do Radkowa dotarł wieczorem, około godziny 21:00. Wcześniej w trakcie swojej śląskiej eskapady odwiedził m.in. Lądek-Zdrój (gdzie korzystał z uroków tamtejszych źródeł) oraz Kłodzko. Obok lipy, w miejscu, gdzie według tradycji wypoczywał autor, umieszczono pamiątkowy głaz z datą jego pobytu.
Jeszcze tej samej nocy lub bardzo wczesnym świtem Goethe wyruszył w stronę Gór Stołowych. 29 sierpnia stanął na szczycie Szczelińca Wielkiego, a zachwycający wschód słońca oraz niezwykłe, piaskowcowe formy skalne, które wówczas ujrzał, pozostawiły trwały ślad w jego notatkach i późniejszej twórczości.
Johann Wolfgang von Goethe / 1791 r./
W 1790 roku – jak głosi lokalna legenda – pod sędziwą lipą na rynku w Radkowie siadywał Johann Wolfgang von Goethe. Ten wybitny poeta okresu Sturm und Drang oraz klasycyzmu weimarskiego (autor słynnych „Cierpień młodego Wertera”) przybył do miasta podczas swojej wielkiej sudeckiej wyprawy.
Cóż robił tam pisarz? Odpoczywał w dniu swoich 41. urodziny – 28 sierpnia 1790 roku – po trudach podróży, w cieniu korony drzewa, zapewne racząc się piwem z miejscowego browaru. Do Radkowa przyjechał wieczorem, około godziny 21:00. Wcześniej tego samego dnia przebywał w Kłodzku, a jeszcze dzień wcześniej w Lądku-Zdroju. Obok lipy, gdzie według tradycji wypoczywał autor, po latach umieszczony został pamiątkowy głaz z datą jego pobytu.
Mapa śląskich podróży Goethego, A.Hoffmann: "Goethe in Breslau und Oberschlesien und seine Werbung um Henriette v. Lüttwitz"
-, za: Leipzig University Library
Eskapada Goethego rozpoczęła się 26 sierpnia, kiedy to wyruszył z Wrocławia w kierunku Kotliny Kłodzkiej. Poeta przybył w te rejony nie tylko jako twórca literatury, ale przede wszystkim jako entuzjastyczny badacz i tajny radca odpowiedzialny za górnictwo w księstwie Saksonii-Weimar. Jego celem było badanie tutejszej geologii, minerałów oraz oględziny budowy umocnień (w tym rejonu, gdzie wkrótce miał powstać Fort Karola).
Goethe był zachwycony architekturą skalną Gór Stołowych. Badał radkowskie piaskowce ciosowe, a swoje szczegółowe obserwacje geologiczne dyktował swojemu pisarzowi i kamerdynerowi (Goetzowi), co zostało później uwiecznione i opisane m.in. w XIX-wiecznym czasopiśmie „Grafschaft Glatz” w artykule „Die Grafschaft Glatz im Leben Goethes”.
Warto jednak sprostować utrwalony w lokalnych opowieściach mit dotyczący nefrytu: w rejonie Radkowa nie występują złoża tego minerału (Radków słynie z piaskowców osadowych). Dolnośląskim kamieniem ozdobnym, który Goethe badał podczas swojej śląskiej podróży i przywoził do Weimaru, był dolnośląski chryzopraz ze Szklar. Sam nefryt (którego nazwa pochodzi od greckiego nephros – nerka, przypisującego mu właściwości lecznicze i uspokajające) posiadał w swojej kolekcji z wyjazdów alpejskich i wymian naukowych.
Henriette von Lüttwitz ze Ścinawki Średniej.
Podczas pobytu w okolicach Radkowa Goethe odwiedził również pobliską Ścinawkę Średnią. W tamtejszym majątku rezydowała rodzina Henriette von Lüttwitz – uroczej damy, w której poeta zauroczył się w czasie wcześniejszego pobytu we Wrocławiu. Być może to właśnie to uczuciowe zaangażowanie i wizyta w Ścinawce sprawiły, że pisarz poświęcił w swoich oficjalnych zapiskach mniej miejsca samemu Szczelińcowi Wielkiemu.
Bardzo wcześnie rano 29 sierpnia Goethe udał się z przewodnikami na Szczeliniec Wielki. Wschód słońca oraz unikalny, skalny labirynt, który ujrzał na szczycie, wywarły na nim ogromne wrażenie, odnajdujące później odzwierciedlenie w jego listach i pismach przyrodniczych. 30 sierpnia poeta opuścił Ziemię Kłodzką i udał się na zachód, w kierunku czeskiego Broumowa.
„ Bo każdy dzień jest częścią Historii!”
Krzysztof Kręgielewski
P.S.
Artykuł został przedrukowany z mojej strony
na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."
Uwaga
Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma? Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już bezcenny okruch historii.
Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na stryszkach czy szafach dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.
Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.
Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.