Pielgrzym na Szczelińcu i jego przewodnik Franz Pabel

 

 Był wczesny ranek jeszcze chłodnego, letniego dnia. Kontury skał, oświetlone pierwszymi promieniami słońca, rysowały się niezwykle wyrazisto. O tej porze w Wambierzycach – a zwłaszcza w tej części – ruch był znikomy. Pomiędzy formacjami skalnymi spacerował Franz Pabel. Ten przyszły adept sztuki przewodniczej już od wczesnego dzieciństwa czuł ogromny sentyment do Gór Stołowych. Pamiętał, jak wspaniałe były te wszystkie skalne rzeźby oraz narosłe wokół nich legendy. Tymi samymi ścieżkami chodził przed laty ze swoim zmarłym już ojcem. Dzisiejszy dzień chciał spędzić samotnie, przemierzając szlak ich dawnych wspólnych wędrówek.

 Na cel spaceru wybrał Skały Pielgrzyma. Trasa wiodła od dzisiejszej „Drogi Stu Zakrętów” na strome wzgórze obok kamieniołomów, a następnie po licznych schodach w górę, aż do leżącej na wysokości ponad 800 m n.p.m. skały Pielgrzyma. Stamtąd, niczym z zawieszonego w powietrzu balkonu, roztaczał się zachwycający widok na Hrabstwo Kłodzkie oraz całą Kotlinę.

Płaskowyż otoczony był ławkami i balustradami. Na środku stał kamienny stół z wyrytymi nazwami widocznych stamtąd miejscowości. Jednak nie zawsze wejście na tę górę było tak łatwe i bezpieczne – dopiero na polecenie hrabiego Antona Alexandra von Magnisa w 1805 roku wybudowano tu schody, metalowe poręcze oraz uporządkowano pobliskie szlaki.

Góra Pielgrzym w górnych Wambierzycach

 

 Siedząc na ławce i rozmyślając o dawnych czasach, młodzieniec zaczął od niechcenia rzucać kamyczkami w stojącą obok skałę. Po kilku uderzeniach ze zdziwieniem usłyszał głuchy pogłos, który powoli zaczął przechodzić w niski, ludzki głos: — Dlaczego zakłócasz mój spokój? Młodzieniec, przekonany, że to sprawka jakiegoś żartownisia, szybko wstał i rozejrzał się wokół. W pobliżu nie było jednak żywej duszy, a tajemniczy głos odezwał się ponowne: — Pewnie chcesz się czegoś dowiedzieć... Z tego co pamiętam, od małego wszystko cię tu ciekawiło. — Cóż, skoro jesteś tak chętny do odpowiedzi, opowiedz mi więcej o powstaniu tych gór – odparł zafascynowany Franz. — Przed wieloma wiekami kupcy i handlarze przejeżdżali przez te tereny traktem łączącym Kłodzko z Broumovem. Podróżowali przez położony u stóp potężnej góry gród – Radków. Bractwa i załoga zamku czuwały nad ich bezpieczeństwem, a kupcy chętnie się tu zatrzymywali: rozkładali na rynku swoje towary, a gospody pękały w szwach. Jednak włodarze miasta z chciwości zaczęli nakładać coraz wyższe podatki, które trafiały nie do miejskiego skarbca, lecz do ich prywatnych kieszeni. Lud buntował się i słał skargi nawet do samego króla, ale to nic nie dało. W końcu mieszkańcy zwrócili się o pomoc do Liczyrzepy. Kiedy rajcy spotkali się po raz kolejny, by znów podnieść daniny, Władca Gór zjawił się nieproszony i w gniewie zamienił ich wszystkich w skały...

 Czy do owego spotkania młodego Franza Pabla z Duchem Gór doszło naprawdę? Wpływu tej magicznej krainy na jego życie nie sposób zakwestionować. Do dziś w Górach Stołowych w pobliżu Radkowa oraz w stronę Wambierzyc napotkać można skały noszące te historyczne nazwy – na czele z Berłem Ducha Gór czy wspomnianym Pielgrzymem.

 

Jedyny rysunek przedstawiające Franza Pabla.

 

Fakty z życia samego Franza Pabla nie pozostawiają już żadnych wątpliwości. 10 sierpnia 1790 roku, mając zaledwie 17 lat, Pabel oprowadzał po okolicach Szczelińca Wielkiego króla Prus Fryderyka Wilhelma II wraz z dwiema towarzyszącymi mu księżniczkami. Monarcha, ceniąc doskonałą znajomość terenu oraz inteligencję młodego chłopaka, wyznaczył go na swojego osobistego przewodnika. W tym czasie w rejonie tym planowano budowę fortu obronnego (Fortu Karola). Choć sama koncepcja z czasem upadła, pozostała wytyczona i wydrążona trasa na Szczeliniec. Król, zapewne pod urokliwym wpływem towarzyszących mu księżniczek, zwrócił wówczas uwagę na wyjątkowe, wręcz romantyczne walory tego miejsca.

 Popularność góry rosła z roku na rok. W 1800 roku na Szczeliniec przybył John Quincy Adams (późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych), by podziwiać stamtąd wschód słońca. Swoje zachwycające wrażenia opisał potem w wydanych „Listach o Śląsku”, tworząc znakomitą reklamę dla całego regionu.

 Franciszek Pabel z pasją zaangażował się we wszystkie prace związane z udostępnianiem i konserwacją infrastruktury na Szczelińcu. To on odkrył i nadał nazwy większości fantazyjnych form skalnych na szczycie i w jego sąsiedztwie. Od czasu wizyty królewskiej pełnił ciągłą służbę przewodnicką, będąc jednocześnie opiekunem tzw. Kasy Szczelińca.

Z opłat za bilety wstępu stworzył fundusz celowy przeznaczony na rozwój turystyki. Pieniądze te inwestował w budowę kamiennych stopni, zabezpieczanie tarasów widokowych, poręczy i ścieżek, udostępniając zwiedzającym kolejne partie szczytu. Samo wejście zamknięte było drewnianą bramą, do której klucz posiadał wyłącznie przewodnik. Pabel wprowadził również zwyczaj wpisywania się do pamiątkowej księgi po zakończeniu trasy.

Dzięki jego pracy liczba turystów odwiedzających Karłów i Szczeliniec zaczęła być liczona w tysiącach rocznie. Przełom nastąpił w 1813 roku, gdy Karłów odwiedził król Fryderyk Wilhelm III. Franz Pabel po raz kolejny poprowadził monarchę na szczyt. W uznaniu jego zasług król wydał dla niego oficjalną nominację na Królewskiego Przewodnika i Kasjera Szczelińca. W ten sposób Franz Pabel przeszedł do historii jako pierwszy certyfikowany przewodnik górski w Europie. Otrzymał także państwową dotację na dalszą rozbudowę szlaków oraz schroniska.

Tablica pamiątkowa poświęcona Franzowi Pablowi.

 

 W wypoczynku w pobliskich uzdrowiskach wycieczka na Szczeliniec szybko stała się wręcz obowiązkowym punktem programu. Na szczyt wędrowano wyłącznie z przewodnikiem, bardzo często jeszcze przed świtem, ulegając romantycznej modzie na oglądanie wschodu słońca. Zjawisko to odnotował m.in. Fryderyk Chopin, przebywający na leczeniu w Dusznikach w 1826 roku, który w jednym z listów pisał: „...alem jeszcze nie był tam, gdzie wszyscy jadą, bo mi zakazano. Jest tu w bliskości Reinerz [Dusznik] góra ze skałami zwana Heuscheuer [Szczeliniec Wielki], miejsce, z którego widoki zachwycające, ale dla niezdrowego powietrza na samym wierzchołku nie wszystkim dostępna, a jestem jednym z tych pacjentów, na nieszczęście, którym tam nie wolno.”

 W 1843 roku Pabel opublikował pierwsze opracowanie przewodnickie pod tytułem: "Kurze Geschichte des Bekanntwerdung und Anlagen-Einrichtung der Heuscheuer. Mitgebeilt von Heuscheuerfürer Schulzen Franz Pabel" (Krótka historia rozsławienia oraz ułatwienia zwiedzania SzczelińcaWe wspomnieniach przewodnika po Szczelińcu, sołtysa Franza Pabla)”  Książka zyskała tak dużą popularność, że doczekała się kolejnych wydań w latach 1851 i 1857. Polskie wydanie pod tytułem „Krótka historia uprzystępnienia Szczelińca” w tłumaczeniu Zbigniewa Gdowskiego wyszło dopiero w roku 1996.

 W 1845 roku doprowadził do końca budowę schroniska na szczycie Szczelińca (znanego jako „Szwajcarka”). Franz Pabel świadczył usługi przewodnickie przez niesamowity okres 71 lat – niemal do ostatnich dni swojego życia. Zmarł 2 czerwca 1861 roku, pozostawiając po sobie fundamenty pod nowoczesną turystykę w Górach Stołowych.

 

Bo każdy dzień jest częścią Historii!”

Krzysztof Kręgielewski

 

P.S.

Artykuł został przedrukowany z mojej strony

na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."

Uwaga

Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma?  Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało  wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już  bezcenny okruch historii.  

Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na  stryszkach czy szafach  dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.

Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.

 

Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.