Blask Śląskiego Jeruzalem. Iluminacja bazyliki w Wambierzycach

 

 31 maja 1911 roku w Wambierzycach uroczyście obchodzono dwusetną rocznicę śmierci Daniela Paschasiusa von Osterberga (żyjącego w latach 1634–1711). Była to postać niezwykle zasłużona dla całego regionu, która obok późniejszego hrabiego von Götzen rozbudowała wambierzyckie sanktuarium i nadała mu niepowtarzalny charakter. Tego dnia do Wambierzyc przybyły tysiące zaproszonych gości oraz tłumy pielgrzymów.

 Główne uroczystości rozpoczęły się dokładnie o godzinie 8:45, kiedy to podniosły pochód wszedł do kościoła pielgrzymkowego. Na czele szło trzydziestu dwóch kapłanów prowadzonych przez dziekana Scholza. Zaraz za nimi podążał hrabia von Magnis jako patron sanktuarium, a następnie inspektor do spraw szkół Weber, przedstawiciele licznych stowarzyszeń, młodzież szkolna wraz z opiekunami oraz dziewczęta ubrane w odświętną biel. W orszaku szli także zaproszeni goście, mieszkańcy oraz pielgrzymi czescy, polscy i niemieccy.

 Podczas uroczystej mszy świętej poruszające kazanie wygłosił ksiądz Wachsmann, pochodzący z Wambierzyc proboszcz z Nowej Rudy. Uroczyste requiem odśpiewał proboszcz ze Ścinawki Dolnej, ksiądz Olbrich. Odbyło się również osobne kazanie w języku czeskim, które wygłosił ksiądz Cyrill Kracmera.

Około godziny 15:30, po uroczystym obiedzie, wyruszył kolejny pochód przechodzący przez wzgórze Kalwarii, gdzie proboszcz wygłosił następną mowę. W tym samym czasie wewnątrz sanktuarium zorganizowano koncert organowy z myślą o osobach, które nie mogły wejść na górzysty teren Kalwarii.

Panorama Wambierzyc.

 

 Prawdziwy punkt zwrotny całego wydarzenia nastąpił wieczorem, kiedy to po raz pierwszy w historii odbyła się uroczysta iluminacja kościoła. Specjalnie na ten dzień doprowadzono instalację elektryczną do samej świątyni, na dziedziniec plebanii, a także do pobliskiego szpitala i szkoły.

 Zewnętrzną elewację kościoła rozświetliło około 1300 żarówek, natomiast ołtarz główny został ozdobiony przez 270 żarówek. Całkowity koszt tej potężnej na owe czasy inwestycji wyniósł 19 000 marek, z czego znaczna część pochodziła z jałmużny oraz dobrowolnych datków składanych przez pielgrzymów.

Iluminacja bazyliki. Początek XX wieku.

 

 Niezwykła iluminacja kościoła oraz towarzyszące jej uroczystości miały bezpośrednio nawiązywać do cudownego wydarzenia z 30 maja 1679 roku, które miało miejsce 232 lata wcześniej. Znany historyk, ksiądz Kögler, opisał to zjawisko następującymi słowami:

 Podczas zachodu słońca, na rozżarzonym niebie wokół kościoła pojawił się niezwykły blask. Biegnąc od samego czubka wieży w dół aż do ziemi, utworzył pas szeroki na około 80 kroków. Po obu stronach, od południa aż do północy, świeciły dwa potężne promienie światła, które utrzymywały się przez dwie godziny i zniknęły całkowicie po godzinie dziewiątej w ciemnościach nocy.

 W oficjalnym śledztwie prowadzonym w tej sprawie prawdziwość zjawiska została potwierdzona przysięgą złożoną przez dwóch naocznych świadków w dniu 2 lutego 1681 roku. Od tamtego momentu w Wambierzycach odbywały się regularne procesje z pochodniami, natomiast od 1911 roku tradycję tę wzbogaciła stała, elektryczna iluminacja całej bazyliki.

Zachód słońca nad kościołem w 1679 r. trwający około dwóch godzin.

 

 

„Bo każdy dzień jest częścią historii.”

Krzysztof Kręgielewski

 

P.S. Artykuł został przedrukowany z mojej strony

na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."

 

UWAGA

Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma?  Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało  wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już  bezcenny okruch historii.  

Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na  stryszkach czy szafach  dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.

Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.

 

Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.