Kolei Stołowogórska ( HEUSCHEUER BAHN)

 

Dziś stacja Mały Dworzec w Ścinawce Średniej sprawia wrażenie cichego, niczym niewyróżniającego się przystanku. Wystarczy jednak cofnąć się o ponad wiek, by zobaczyć to miejsce w zupełnie innym świetle. Sto lat temu na węzłowej stacji Mittelsteine wrzało jak w ulu. Dziś o dawnej potędze przypomina obszerny układ torowy oraz monumentalny dworzec. To właśnie stąd, z tak zwanego małego dworca (Mittelsteine Kleinbahnhof), brała początek linia, którą potocznie nazywano Eule, czyli Kolej Stołowogórska (Heuscheuerbahn). 

 

 Wyjeżdżając z małego dworca, parowóz kierował się pojedynczym torem na południowy zachód, przejeżdżając pod betonowym wiaduktem łukowym. Przed pasażerami wyrastała monumentalna sylwetka Gór Stołowych z charakterystyczną ścianą Szczelińca Wielkiego. Trasa była stosunkowo krótka, ale wymagała niesamowitej kunsztowności inżynieryjnej, ponieważ teren pełen był wzniesień i cieków wodnych.

Najsłynniejszy obiekt trasy Kolej Stołogórskiej był most nad potokiem Cedron, przy którym umieszczono stację Ratno - Wambierzyce.

 

 Na pierwszych dwóch kilometrach pociąg pokonywał trzy mosty. Najbardziej widowiskowy z nich to 30-metrowy, trzyprzęsłowy most łukowy przerzucony nad rzeką Ścinawką oraz drogą do Ścinawki Górnej. Za nim, na 2,4 kilometrze trasy, znajdował się przystanek Ścinawka Radkowska (Steine). Następnie pociąg zagłębiał się w leśną dolinę potoku Posna, mijał głęboki skalny przekop i po kolejnym moście przeskakiwał na drugie zbocze doliny.

 Wyjeżdżając z lasu, pasażerowie mogli podziwiać widok na Ratno Dolne z górującym nad nim zamkiem. Na 5 kilometrze pociąg docierał do stacji Ratno-Wambierzyce (Rathen-Albendorf). Posiadała ona drugi tor, a jej podwójna nazwa była ukłonem w stronę pielgrzymów zmierzających do Wambierzyc. Zaraz za stacją tor wchodził w łuk i prowadził przez największą budowlę inżynieryjną na trasie, czyli 5-przęsłowy, kamienny wiadukt o długości 60 metrów nad szosą wambierzycką i potokiem Cedron.

 Kolejnym punktem na 6 kilometrze był kameralny przystanek Ratno Górne (Ober Rathen), położony w kotlinie, tuż przy zabudowaniach Ratna Dolnego. Za nim tor wspinał się w skałach pod górę, pokonywał drogową krzyżówkę i zdecydowanie opadał w dół ku wiosce. Trasa kończyła się na 9,5 kilometrze na stacji w Radkowie (Wünschelburg), położonej na łuku starorzecza, która stanowiła główną bramę do kurortu.

Stacja Radków. Na pierwszym planie uwidocznione wagony Kolejki Stołowogórskiej.

 

 Jak mała, 9,5-kilometrowa linia miała na siebie zarobić? Receptą było połączenie jej ze spółką Kolei Sowiogórskiej oraz przedłużenie torów o kolejne 1,75 kilometra od ładowni w Radkowie (Heuscheuer Ladestelle) do kamieniołomu firmy Schillongs. Urobek z góry zwożono specjalną kolejką linową.

Zakład obróbki Kamienia firmy Schillongs Kamieniołom ten był słynny w całych Prusach z wysokiej jakości piaskowca. Piaskowiec ten użyto między innymi do budowy ewangelickiej katedry w Berlinie, gmachu Reichstagu, ratusza w Hamburgu i pomnika cesarza Wilhelma w Berlinie. [zdjęcie z internetu]

 

 Radkowski piaskowiec był znany w całych Prusach ze swojej wyjątkowej jakości. To właśnie z niego wzniesiono tak ikoniczne budowle jak gmach Reichstagu w Berlinie, Ewangelicką Katedrę w Berlinie (Berliner Dom), Ratusz w Hamburgu oraz Pomnik cesarza Wilhelma w Berlinie. Oprócz kamieniołomu z usług kolei korzystały lokalne zakłady, takie jak browar, tartak, gazownia miejska, gorzelnia oraz lasy państwowe.

 

Rozkład jazdy Kole Sowiogórskiej i pod spodem Kolej Stołowgórskiej. [zdjęcie z internetu]

Kolej Stołowogórska miała również obowiązek przewozu poczty. W Pociągu odbywała się odprawa i sortowanie przesyłek, o czym świadczy między innymi ten datownik .
[zdjęcie z internetu]

W wagonach nie brakowało też ludzi. Radków od lat dwudziestych XX wieku prężnie budował status miasteczka kurortowego i przyciągał turystów w Góry Stołowe. Drugą, jeszcze większą grupę stanowili pielgrzymi. Corocznie do Wambierzyc, zwanych Kłodzkim Jeruzalem, zmierzało od 120 do 150 tysięcy wiernych. Choć ze stacji Ratno-Wambierzyce do samego sanktuarium trzeba było przejść jeszcze około 1,5 kilometra piechotą, większość pielgrzymów wybierała podróż pociągiem. W dni świąteczne z Kłodzka uruchamiano nawet specjalne składy.

Drewniane ławki i szczecińska para

Na trasie kursowały w ciągu dnia cztery parowozy numer 2, odpowiadające pruskiej serii T 7, które wyprodukowano w znanych zakładach Vulcan w Szczecinie. Charakterystyczne maszyny wyróżniały się wysoką kopułą parową tuż za kominem, płaską, kanciastą piaskownicą przed kabiną oraz trzema parami sporych kół o średnicy 1330 mm.

Do parowozu doczepiano zazwyczaj dwa wagony pasażerskie 3. klasy. Wewnątrz panował surowy, ale funkcjonalny klimat, gdzie wzdłuż ścian biegły poprzeczne, drewniane ławki, a światło wpadało przez charakterystyczne, parzyste, wąskie okienka. Dla bezpieczeństwa i sprawności ruchu wszystkie stacje na trasie spięto linią telefoniczną, a posterunki wyposażono dodatkowo w telegrafy Morse’a.

Od trudnych początków do hucznego otwarcia

Zgodę na budowę szlaku ze Ścinawki do Radkowa uzyskała firma Lenz & Co w dniu 1 sierpnia 1901 roku. W grudniu tego samego roku zdecydowano o włączeniu odcinka do struktur spółki Kolej Sowiogórska, podwyższając jej kapitał założycielski o blisko 1,6 miliona marek, z czego rejencja wsparła projekt akcją wartości 601 marek.

Projekt zatwierdzono w styczniu 1902 roku. Budowa nie należała jednak do łatwych. Trudne ukształtowanie terenu sprawiło, że choć prace ziemne ukończono w 1902 roku, na murowane wiadukty i mosty trzeba było poczekać nieco dłużej. W trakcie budowy, na wyraźne życzenie lokalnej społeczności, dopisano do planu dodatkowy przystanek w Ratnie Górnym.

Odbiór techniczno-policyjny nowo wybudowanego szlaku nastąpił 27 listopada 1903 roku, a już kilka dni później, 1 grudnia 1903 roku, miało miejsce uroczyste i huczne otwarcie linii HEUSCHEUER BAHN.

Początkowo podróż z punktu A do punktu B trwała 33 minuty, a pociągi musiał zwalniać z powodu osuwiska w pobliżu mostu w Ratnie. Po uporaniu się z problemem latem 1904 roku prędkość maksymalną podniesiono do 30 km/h, co skróciło czas przejazdu całej trasy do zaledwie 25 minut.

Dziś, przemierzając drogi wokół Ratna i Radkowa, wciąż można wypatrzyć w terenie dawne nasypy, przekopy i potężne kamienne wiadukty, czyli milczących świadków ery, gdy mała kolejka spinała przemysł, turystykę i duchowe serce Ziemi Kłodzkiej.

 

Bo każdy dzień jest częścią Historii!”

Krzysztof Kręgielewski

 

P.S.

Artykuł został przedrukowany z mojej strony

na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."

Uwaga

Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma?  Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało  wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już  bezcenny okruch historii.  

Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na  stryszkach czy szafach  dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.

Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.

 

Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.