Życie towarzyskie hrabiego Ferdinanda von Magnis                          i księżniczki Marii zu Löwenstein-Wertheim-Rosenberg.

 

 W czasach swojej największej świetności pałac w Bożkowie był rezydencją rodziny Magnisów – jednego z najważniejszych rodów arystokratycznych związanych z ziemią kłodzką. Magnisowie należeli do najbogatszych właścicieli ziemskich w regionie. W okolicy posiadali liczne majątki, a zgromadzony przez pokolenia majątek pozwalał im prowadzić życie odpowiadające pozycji społecznej i znaczeniu rodu.

 O życiu arystokracji w okresie poprzedzającym wybuch II wojny światowej wiele mówią zachowane relacje publikowane w dawnej prasie. Jednym z interesujących źródeł jest austriackie czasopismo „Wiener Salonblatt”, którego nazwę można przetłumaczyć jako „Wiedeński Dziennik Salonowy”. Pismo poświęcone było przede wszystkim życiu wyższych sfer, arystokracji, wydarzeniom towarzyskim, ślubom, balom oraz uroczystościom dworskim. Zamieszczane na jego łamach informacje pozwalają spojrzeć na przedstawicieli arystokratycznych rodów nie tylko przez pryzmat ich majątków i tytułów, lecz także codziennego życia, rodzinnych uroczystości i kontaktów towarzyskich.

Pocztówka przedstawiająca pałac w Bożkowie. 

 

 Przed wybuchem II wojny światowej mieszkał w pałacu w Bożkowie hrabia Ferdinand von Magnis, syn Antona von Magnisa i jego małżonki Bianki, z domu Deym. Urodził się w 1905 roku w kiedy to pałac od kilku pokoleń pozostawał siedzibą jego rodziny.

 Podobnie jak wielu młodych arystokratów z jego pokolenia, Ferdinand otrzymał staranne wykształcenie. Lata nauki spędził między innymi w Monachium, gdzie studiował prawo. Edukację zakończył uzyskaniem tytułu doktora prawa.

 To właśnie w Monachium doszło również do jednego z najważniejszych wydarzeń w jego życiu prywatnym. Hrabia Ferdinand von Magnis poślubił tam księżniczkę Marię Annę zu Löwenstein-Wertheim-Rosenberg, określaną w ówczesnych przekazach jako piękną młodą arystokratkę. Była ona najmłodszą córką księcia Aloisa zu Löwenstein-Wertheim-Rosenberg i jego małżonki, księżnej Josephine.

 W monachijskim ratuszu odbył się 23 września 1935 roku ich ślub cywilny. Z tej okazji do miasta zjechała się liczna grupa arystokratów z Austrii, Czechosłowacji oraz ze śląskiej części Prus . W dzień wcześniej  rodzina narzeczonych oraz goście weselni, a było ich około stu osób, zebrała się w hotelu „Hotel Vier Jahreszeiten".  Odbyło się wówczas uroczyste przyjęcie. Po wykwintnym poczęstunku podanym w formie szwedzkiego stołu oddano się entuzjastycznym tańcom. Przyszła panna młoda ubrana w błękitną suknię wieczorową z trenem i diamentowym diademem.  Wyglądała naprawdę olśniewająco. Inne damy również założyły drogocenną biżuterię, podkreślającą ich status społeczny.

Ferdynard von Magnis i księżniczka Maria zu Löwenstein-Wertheim-Rosenberg z druhnami. Zdjęcie pochodzące z czasopisma  Wiener Salonblatt

 

 Następnego dnia, 24 września 1935 roku, odbyła się uroczystość ślubu kościelnego. O godzinie 10.45 w kościele przy Neuhauser Strasse rozbrzmiały dzwony, oznajmiając rozpoczęcie ceremonii. W świątyni zgromadzili się liczni goście, wśród których znalazły się przedstawicielki rodzin arystokratycznych. W pierwszych ławkach zajęły miejsca babki cioteczne panny młodej: księżna Maria Anna von Luxemburg, księżna Karla Theodora in Bayern oraz hrabina Bardi. Gdy do kościoła wszedł kardynał Faulhaber, narzeczeni wraz ze swoimi gośćmi ruszyli w uroczystym pochodzie ślubnym.

 Na jego czele szły druhny: hrabiny Camilla Pourtalés, Josefine Deym, Wilhelmine von Schaffgotsch oraz Marie Magnis, a także księżna Anita Löwenstein i hrabina Johanna Magnis. Za nimi podążał pan młody, prowadzony przez hrabiny Annę Magnis i Josefinę zu Eltz. Towarzyszyli mu drużbowie: hrabiowie Anton Magnis z Ołdrzychowic Kłodzkich, Hieronim Clary, Hubertus Deym, Franz Anton Kinsky, Anton Magnis junior oraz zu Eltz. Przed panną młodą kroczył jej bratanek, hrabia dziedziczny von Waldburg-Zell, który niósł jej ślubny bukiet. Ubrany był w żółty aksamit. Pannę młodą prowadzili książę Johannes Löwenstein oraz hrabia Wilhelm Magnis. Szczególną uwagę zwracał długi na 4 metry tren sukni panny młodej, który niosły małe hrabiny Josefina i Teresa von Waldburg-Zeil, koronkowym welonem, diademem oraz diamentami rodziny Löwenstein.. Dziewczynki prezentowały się niezwykle uroczo w długich, błękitnych sukniach.

 Równie efektownie wyglądały druhny. Wszystkie ubrane były w dostojne suknie w żółtym kolorze, ozdobione dodatkami w tym samym odcieniu. Ich stroje uzupełniały niebieskie paski, diademy oraz pantofle. Jednolita kolorystyka i starannie dobrane dodatki sprawiały, że orszak druhen prezentował się niezwykle elegancko i malowniczo. Za panną młodą podążali rodzice młodych, a za nimi kardynał Faulhaber w towarzystwie pastora Ruperta Maiera. W ten sposób cały orszak dotarł do miejsca ceremonii, rozpoczynając uroczystość, która zgromadziła przedstawicieli kilku znamienitych rodzin arystokratycznych. Widok nowożeńców wywoływał powszechny podziw, który podzielali również mieszkańcy tłumnie zgromadzeni na ulicach. Już przed wyjazdem panny młodej z hotelu rozległy się liczne, serdeczne wiwaty i owacje, będące wyrazem sympatii i zainteresowania tym niezwykłym wydarzeniem. Po zakończeniu uroczystości wszyscy goście weselni zebrali się w hotelu „Vier Jahreszeiten”, gdzie odbył się uroczysty obiad weselny. Przyjęcie zostało mistrzowsko przygotowane i zorganizowane przez pana Walterspiela. Po zakończeniu weselnego obiadu nowożeńcy udali się samochodem w podróż poślubną do Włoch. Po powrocie z podróży zamieszkali w pałacu w Bożkowie, który odtąd stał się ich domem.

 

Ślub Marii Anny von Magnis, z domu księżniczki zu Löwenstein-Wertheim-Rosenberg (1919-2000) i dr. hrabiego Ferdinanda von Magnis (1905-1996) został zawarty w Monachium 24 sierpnia 1935 roku. Zdjęcie pochodzące z czasopisma  Wiener Salonblatt

 

 O częstych zmianach miejsca pobytu Magnisów regularnie donosiły  dalsze numery  gazety towarzyskiej. Z publikowanych informacji można było wywnioskować, że małżonkowie często przemieszczali się pomiędzy Bożkowem a Strážnicami. We wrześniu 1937 roku właśnie w Strážnicach odbyło się niemal tygodniowe spotkanie, w którym uczestniczyły zaproszone rodziny z Dolnego Śląska oraz pobliskich majątków. Wszystko to działo się jednak w czasie, gdy atmosfera polityczna stawała się coraz bardziej napięta. Narastające nastroje nacjonalistyczne oraz funkcjonujący w Niemczech reżim hitlerowski coraz wyraźniej wpływały również na życie społeczne.

 Mimo tych okoliczności przedstawiciele arystokratycznych rodzin nadal spotykali się, pielęgnując dotychczasowe zwyczaje i formy życia towarzyskiego. Magnisowie należeli do grona rodzin, których życie w tym okresie wciąż było związane zarówno z Bożkowem, jak i Strážnicami. Niedługo jednak świat, który znali, miał ulec całkowitej zmianie.

 Jeden z opisów wydarzeń, które odbywały się w dobrach Magnisów, pokazuje, że jego autor również uległ panującej wówczas pogodnej atmosferze. Relacja z tamtych dni jest niezwykle barwna i sugestywna, a sposób jej przedstawienia pozwala niemal przenieść się w scenerię tych wyjątkowych wydarzeń: „W okolicach rzeki Morawy, gdzie urodzajne, szmaragdowozielone łąki przeplatają się z różnorodnymi gatunkami drzew i rozległymi kompleksami leśnymi, wznosi się zamek w Strážnicach. Jego bryłę zdobi charakterystyczna wieża, której jasne mury lśnią w promieniach słońca.

 Po dłuższej przerwie gościnna rezydencja hrabiego Magnisa ponownie zgromadziła liczne grono gości, którzy przybyli tu na dłuższy pobyt. Czekał na nich bogaty program różnorodnych i stylowych wydarzeń towarzyskich. Słońce świeciło na bezchmurnym, błękitnym niebie, a cała okolica tonęła w soczystej, letniej zieleni. Kiedy do zamku zaczęły przybywać pierwsze pojazdy, wkrótce jego dostojne mury wypełniły się radosnym gwarem i ożywieniem. Nie było w tym nic zaskakującego – już przed wiekami miejsce to stanowiło ważny ośrodek życia kulturalnego i towarzyskiego.”

Anton von Magnisa i jego małżonkia Bianki, z domu Deym, z wnukami. 

 

  W kolejnych stronach tego czasopisma można znaleźć kolejny fragment:

 “Tego dnia pod gościnne mury pałacu przybyli kolejni goście: hrabina Maria i hrabia Anton Magnis z Ołdrzychowic Kłodzkich, hrabia Joseph Schall-Riaucourt, baron Hans Wiedersperg, hrabiny Josephine i Julie, a także hrabia Leopold Deym oraz hrabina Nina Tolstoy. Z niewielkim opóźnieniem do zamku przyjechała swoim kabrioletem również księżna Helena Biron von Curland z Sycowa, której towarzyszył hrabia Georg Deym. Wkrótce potem dołączyła do nich hrabina Elisabeth Rességuier. Uczta trwała aż do godzin wieczornych. Przy stole wymieniano wesołe plotki z zaprzyjaźnionych dworów, a następnie pito szampana i bawiono się przy skocznych dźwiękach muzyki.

 Następnego dnia goście udali się do pałacu hrabiego Seilern w Miloticach, gdzie zorganizowano polowanie na bażanty. W wyniku polowania, prowadzonego przez rozbawione towarzystwo, padło około 500 ptaków. Po zakończeniu polowania wszyscy powrócili do pałacu w Strážnicach. Tam z dużym zainteresowaniem oczekiwano niezwykłego wydarzenia, jakim było przybycie pana Davida Russella. Samo pojawienie się gościa nie byłoby zapewne czymś nadzwyczajnym, gdyby nie fakt, że przybył on z Londynu prywatnym samolotem, który właśnie lądował na pobliskiej łące. Tego samego dnia do grona gości dołączył również książę Johann Löwenstein-Wertheim-Rosenberg. Z okazji tak zwanego „wiejskiego święta” (fête champêtre) w winnicy hrabiego, słynącej z najlepszych zbiorów morawskiego wina, zgromadzili się przedstawiciele rodzin związanych z posiadłościami w Strážnicach, Miloticach, Lešnie oraz Buchlovicach. Zabawa trwała aż do wczesnych godzin porannych.

 Wśród zgromadzonych gości, obok gospodarzy i ich rodzin, znaleźli się przedstawiciele czesko-morawsko-śląskiej arystokracji. Przybyli między innymi członkowie rodzin hrabiowskich Dobržensky, Thun, Haugwitz i Hoyos, przedstawiciele rodziny baronów von Loudon, contessa Henrietta Serényi oraz wielu innych gości, którzy przyjęli zaproszenie hrabiego Magnisa. Austriacką arystokrację reprezentowali baronowie Boe i Lexi Warsberg. Młodzi bawili się i tańczyli do wczesnych godzin porannych. Wykonywano zarówno tańce narodowe, jak i nowsze, bardziej nowoczesne formy taneczne. Muzykę zapewniał H. Arthur Preuss, który przygrywał na akordeonie.

 Następny dzień upłynął na grze w tenisa w pałacach w Buchlovicach i Miloticach. Wieczorem młodzi, wciąż chętni do dalszej zabawy i tańca, udali się do zamku Lešna. Park rozświetlały prawdziwe japońskie lampiony, tworząc niezwykłą i malowniczą scenerię. Szczególne zainteresowanie wzbudziła kolekcja egzotycznych ptaków należąca do hrabiego Josepha Seilerna. Gospodarz z dużą uprzejmością i wyraźną chęcią prezentował gościom zgromadzone w swojej kolekcji okazy.

 Atrakcje czwartego dnia skierowane były przede wszystkim do miłośników polowań. Zorganizowano polowanie na kaczki, które zakończyło się wspólnym spotkaniem przy herbacie. W międzyczasie do majątku przybył hrabia Ernst Stubenberg, który podróżował samochodem wyścigowym aż ze swojej posiadłości w Rumunii. Pojawienie się niezwykłego pojazdu stało się kolejną atrakcją dla zgromadzonego towarzystwa. Goście chętnie korzystali z możliwości przejażdżki samochodem wyścigowym, a panie reagowały na nie radosnym śmiechem i głośnymi piskami.”

Posiadłości harbiego von Magnis w Strážnicach. 

 

 Niestety, również wśród bogactwa i wytwornego życia nadszedł moment pożegnania: “W wytwornych salach pałacu w Strážnicach zebrało się tego wieczora znamienite towarzystwo. Przybyli goście, odziani w bogate i eleganckie stroje, zasiedli do kolacji przy licznych, gustownie przystrojonych stolikach. Podczas posiłku przygrywał wesoło cygański zespół.  Po kolacji rozpoczął się uroczysty bal, na który przybyło jeszcze wiele innych osobistości. Gospodyni domu, hrabina Maria Anna, z właściwą sobie uprzejmością pełniła honory pani domu, podczas gdy hrabia Ferdynand dbał o podtrzymanie radosnego nastroju i przyjemnej atmosfery. Gościom zapewniono rozrywkę na wysokim poziomie. Szczególne zainteresowanie wzbudziły między7 innymi występy kabaretowe hrabiego Josepha Schalla, które nagrodzono gromkimi oklaskami. Wśród wieczorowych kreacji przybyłych dam szczególnie wyróżniała się suknia z organzy – cienkiej i przejrzystej tkaniny wykonanej z jedwabiu – pochodząca z domu mody Paquin, którą miała na sobie piękna contessa Elisabeth Rességuier. Uwagę zwracały również kolorowe suknie wieczorowe hrabin Seilern, pochodzące z jednego z najbardziej znanych ówczesnych salonów mody. Gustownie prezentowały się także księżna Helene Biron von Curland oraz hrabina Nina Tolstoy. Uroczystość okazała się niezwykle udana. Goście z entuzjazmem oddawali się tańcom aż do samego rana, a zabawę zakończyły tańce węgierskie i czeskie. Rankiem, wśród żartów, śmiechu i ogólnej radości, ale także ze smutkiem wynikającym ze świadomości szybko upływającego czasu, goście żegnali się z gospodarzami. Maria Anna i Ferdynand Magnis zapowiadali już kolejne spotkania, które miały odbyć się jesienią – tym razem w ich śląskich dobrach. Planowano tam polowania w lasach należących do majątku Magnisów.”

 Historia ślubu Ferdinanda von Magnisa i Marii Anny zu Löwenstein-Wertheim-Rosenberg oraz późniejszych spotkań w Bożkowie i Strážnicach pozwala zajrzeć do świata, który na pierwszy rzut oka wydawał się trwały i niemal nienaruszalny. Był to świat wielkich rezydencji, rozległych majątków, rodzinnych więzi, wystawnych przyjęć, balów, polowań i licznych podróży. Zachowane relacje prasowe pokazują jednak nie tylko bogactwo i przepych, lecz także codzienność arystokracji – jej zwyczaje, kontakty towarzyskie i sposób spędzania czasu. Dziś, czytając te relacje z perspektywy czasu, szczególnie mocno uderza ich beztroski ton. Autorzy artykułów opisywali stroje, bale, muzykę, samochody, polowania i przyjazdy kolejnych gości, nie wiedząc jeszcze, że świat, który tak barwnie przedstawiali, wkrótce zacznie znikać. Pałac w Bożkowie, Strážnice i inne arystokratyczne rezydencje były wówczas miejscami spotkań ludzi należących do świata o wielowiekowych tradycjach. Kilka lat później rzeczywistość Europy miała się jednak zmienić nieodwracalnie.

„Bo każdy dzień jest częścią historii”

Krzysztof Kręgielewski

P.S.

Artykuł został przedrukowany z mojej strony

na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."

Uwaga

Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma?  Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało  wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już  bezcenny okruch historii.  

Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na  stryszkach czy szafach  dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.

Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.

 

Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.