Dezercja podczas operacji "Dunaj"

 

 W nocy z 20 na 21 sierpnia 1968 roku wojska pięciu państw należących do Układu Warszawskiego przekroczyły granicę Czechosłowacji. Głównym celem brutalnej operacji militarnej było zdławienie „Praskiej Wiosny” – okresu wyczekiwanej liberalizacji politycznej i społecznej, której zalążki pojawiły się w Pradze już w 1967 roku. Dla obywateli Czechosłowacji był to czas ogromnej nadziei na odnowę państwa i budowę tzw. „socjalizmu z ludzką twarzą”. Zapowiedziany w kwietniu 1968 roku program reform zakładał głębokie przeobrażenia: odejście od centralnego zarządzania życiem społecznym i gospodarczym, poddanie policji realnej kontroli obywatelskiej oraz pełne przywrócenie wolności słowa.

Napis na plakacie głosi: „Neutralita to smrt socialistického Československa”, co w tłumaczeniu na język polski oznacza: „Neutralność to śmierć socjalistycznej Czechosłowacji”.Plakat odzwierciedla oficjalną linię polityczną ZSRR oraz państw satelickich (w tym PRL) uzasadniającą inwazję.                        (W zbiorach Archiwum IPN)

 

 Śmiałe posunięcia władz w Pradze natychmiast wywołały falę niepokoju na Kremlu oraz wśród przywódców pozostałych państw bloku wschodniego, w tym szczególnie w rządzie PRL. Obawiając się efektu domina i utraty monopolu na władzę, przywódcy socjalistyczni zaczęli wywierać na kierownictwo czechosłowackie silną presję polityczną. Mimo że Praga podejmowała próby dyplomatycznych ustępstw, wypracowywane porozumienia okazywały się pozorne i nietrwałe. Moskwa nie zamierzała tolerować jakichkolwiek odstępstw od narzuconego doktrynalnie kursu, traktując niezależność Czechosłowacji jako bezpośrednie zagrożenie dla integralności całego obozu sowieckiego.

 Równolegle z naciskami dyplomatycznymi rozpoczęto wieloetapowe przygotowania do rozwiązania siłowego. Wiosną i latem 1968 roku na terytorium Czechosłowacji oraz wzdłuż jej granic przeprowadzono serię zakrojonych na szeroką skalę manewrów wojskowych z udziałem armii sojuszniczych. Działania te służyły nie tylko demonstracji siły i próbie zastraszenia czechosłowackiego społeczeństwa, ale stanowiły także bezpośrednie ćwiczenia taktyczne przed nadchodzącą agresją. Nocna inwazja ostatecznie przekreśliła szanse na demokratyzację systemu, brutalnie przypominając o granicach suwerenności państw znajdujących się w strefie wpływów ZSRR.

Prażanie zgromadzeni na Placu Wacława 21.08.1968 r.

 Wielkie manewry wojskowe o kryptonimie „Pochmurne Lato”, rozpoczęte 29 lipca 1968 roku, stanowiły bezpośrednie przygotowanie do największej operacji militarnej w powojennej Europie. W nocy z 20 na 21 sierpnia ruszyła inwazja pod kryptonimem „Dunaj”. Granice Czechosłowacji przekroczyły połączone siły pięciu państw: Związku Radzieckiego, Polski, Węgier, Bułgarii oraz NRD. Obecność oddziałów wschodnioniemieckich, ze względu na wciąż żywe traumy II wojny światowej i tragiczne skojarzenia historyczne, została jednak szybko wycofana. Wojska interwencyjne nie napotkały zbrojnego oporu ze strony czechosłowackiej armii, co pozwoliło im osiągnąć wyznaczone cele strategiczne w zaledwie dobę.

Poleżenie wojsk 2 Armii w operacji "Dunaj" w dniach 20 sierpnia 1968 r. ( w zbiorach Archiwum IPN)  

 Skala zbrojnej demonstracji siły była porażająca. W pierwszym rzucie na terytorium Czechosłowacji wkroczyło 300 tysięcy żołnierzy Układu Warszawskiego, lecz już po kilku dniach ich liczba wzrosła do aż 450 tysięcy. Siły te dysponowały potężnym zapleczem technicznym: 6500 czołgów, 2000 działami ciężkimi oraz tysiącem samolotów bojowych i transportowych. Kluczowym elementem tych sił była polska 2 Armia, sformowana na bazie Śląskiego Okręgu Wojskowego, na której czele stanął gen. Florian Siwicki. Armia czechosłowacka nie stawiała oporu, co zapobiegło rozlewowi krwi. 

 Sprawozdania operacyjne wojsk  2 Armii w Operacji "Dunaj" z dnia 21 sierpnia 1968 r. 

 

 Polska formacja reprezentowała znaczący potencjał bojowy – w jej skład weszły m.in. 4 Pomorska Dywizja Zmechanizowana, 10 i 11 Dywizja Pancerna, liczne pułki specjalistyczne (artylerii przeciwlotniczej, łączności, radioelektroniczny czy śmigłowców), a także jednostki elitarne, takie jak 1 Batalion Szturmowy i 62 Kompania Rozpoznania Specjalnego. Głównym zadaniem 2 Armii było współdziałanie z Armią Radziecką przy opanowaniu północnej części kraju oraz sparaliżowanie jednostek Czechosłowackiej Armii Ludowej stacjonujących w tym rejonie. Polscy żołnierze mieli za zadanie prewencyjnie zablokować czeskie garnizony i bezwzględnie tłumić wszelkie próby oporu lub dywersji ze strony lokalnej ludności. Później zajmowali się głównie likwidacją nielegalnych drukarni ulotek i neutralizacją podziemnych radiostacji czeskich. 

Poleżenie wojsk 2 Armii w operacji "Dunaj" w dniu  21 sierpnia 1968 r. ( w zbiorach Archiwum IPN)  

W pierwszym rzucie 20 sierpnia granice miały przekroczyć 10 i 11 Dywizja Pancerne.

 -„Na trzy dni wcześniej głośno się mówiło, że do interwencji nie dojdzie.  Oficjalnie dowiedziałem się 20 sierpnia w godzinach porannych – pisze Płk dypl. Ryszard Konopka – (wówczas dowódca plutonu czołgów w 2 kampanii 8 pułku czołgów 11 Dywizja Pancernej)- Nie umiem dzisiaj wytłumaczyć, skąd ta wiadomość wzięła się. Zapanował taki taktyczny luz, wyczuwalny dla wszystkich. Właśnie w takim momencie zdążyłem jeszcze 18 sierpnia powrócić do Żagania i zaprowadzić do garnizonu swój pluton czołgów, by na naszych T-55 zamontować w dywizyjnym batalionie remontowym wielokalibrowe karabiny maszynowe, a w drodze powrotnej przyprowadzić jeden z plutonów naszej kompanii, który wcześniej już tu przybył i był poddany podobnej operacji… Około południa zostaliśmy postawieni w stan podwyższonej gotowości bojowej, wiedzieliśmy już, że będziemy przegrupowywać się na terytorium Czechosłowacji. W radiostacjach czołgowych usłyszeliśmy głos dowódcy pułku, że przegrupowujemy się na terytorium Czechosłowacji, że czynimy to na prośbę Biura Politycznego KC KPCz i że będziemy jedną z pięciu armii Układu Warszawskiego, które dzisiaj przekroczą granicę. Żadnych oficjalnych zebrań nie było. Padła komenda: radiostacje przełączyć na odbiór. Następnie przemówił dowódca i w drogę. 11 DPanc. przegrupowywała się na teren CSRS dwoma marszrutami: nr 1. Złotoryja-Sędzisław Kamienna Góra-Lubawka-Chełmsko Śl.-Trutnov-Dvur Kralove-Mieletin-Horice-Hlumec-Tynec-Kolin, oraz nr 2. Jawor-Strzegom-Świebodzice-Szczawno-Boguszów Mieroszów-Broumov-Czervenice-Kostelec Jaromer-Hradec Kralove-Pardubice”.

Poleżenie wojsk 2 Armii w operacji "Dunaj" w dniach 22 sierpnia 1968 r. ( w zbiorach Archiwum IPN)  

 O godzinie 23:00 wojska pięciu państw, pod dowództwem zastępcy ministra obrony ZSRR generała Jurija Pawłowskiego, przekroczyły granicę Czechosłowacji w 18 punktach. Wśród polskich miast, przez które przejeżdżały pododdziały 11. Dywizji Pancernej, znalazła się Nowa Ruda. Kolumny wojskowe zmierzały przez Broumov do Hradec Králové, gdzie znajdowały się koszary wyposażone w 7 garaży 15-miejscowych, w których stacjonowało 30 czołgów T-54 oraz 45 transporterów opancerzonych.

 - "Miałem 11 lat, rodzice płakali, że to trzecia wojna światowa, a w mieście godzinami trwał huk nie do zniesienia wybijany na kocich łbach przez gąsienice wozów bojowych idących do granicy przez Nową Rudę - opowiada mi Julian Golak - Tato zabrał mnie nad ulicę Obozową i widziałem  przejeżdżające rosyjskie czołgi."

           Czasopismo " Nova Sboboda"                  z 21 sierpnia 1968 r. informująca o wkroczeniu wojsk na terytorium Czechosłowacji. 

Zdjęcie wykonane w sierpniu 1968 r. w Parudobicach. W innych miejscach było podobnie.  (W zbiorach Archiwum IPN)

Czeska ulotka z 22 sierpnia 1968 r. Archiwum IPN 

 W pierwszych dniach operacji 10. i 11. Dywizja Pancerna były wspierane przez 1. Batalion Szturmowy. Do zadań tych jednostek należało współdziałanie z Armią Radziecką w celu opanowania północnej części Czechosłowacji oraz zablokowania pododdziałów czechosłowackich stacjonujących na tym terenie. 26 sierpnia do sił znajdujących się już w CSRS dołączyły odwodowa 4. Pomorska Dywizja Zmechanizowana, 6. Pomorska Dywizja Powietrznodesantowa oraz 1. Pułk Czołgów z Warszawy. Polska 2. Armia opanowała północno-wschodnią część Czechosłowacji, gdzie powołano 13 komend garnizonowych mających usprawnić realizację zadań operacyjnych. Jak donosiła ówczesna propaganda, polscy żołnierze mieli stawić czoła rodzącej się u południowego sąsiada kontrrewolucji oraz odeprzeć ewentualny atak wojsk NATO z terytorium RFN.

Sierpień 1968 r., patrol polskich żołnierzy na drodze do Hradec Kralove ( w zbirach Archiwum IPN)

 Reakcja społeczeństwa czechosłowackiego na agresję wojsk Układu Warszawskiego była niemal jednoznacznie negatywna. Świadomość tego faktu już od pierwszych chwil operacji „Dunaj” docierała do dowództwa polskiej armii. W zasobach Centralnego Archiwum Wojskowego znajduje się szereg meldunków potwierdzających, że wraz z upływem dni morale polskich żołnierzy sukcesywnie podupadało. Był to bezpośredni skutek trudu codziennej służby, stanu niepewności oraz poczucia stałego zagrożenia ze strony zarówno czechosłowackich cywilów, jak i tamtejszych wojskowych. Jedno ze zgłoszeń dotyczyło m.in. dezercji w 17. Pułku Zmechanizowanym, co znalazło odzwierciedlenie w rozkazie dowódcy 2. Armii Wojska Polskiego nr 386 z 10 września 1968 roku. Od lipca ów 17. Pułk Zmechanizowany (JW nr 2626), podlegający 4. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, stacjonował w Bobolicach koło Ząbkowic Śląskich. Tam, na Dolnym Śląsku, oficjalnie wykonywał: „specjalne zadania w związku z sytuacją polityczną w Czechosłowacji” – a w rzeczywistości prowadził  działalność wywiadowczą. Zamiast obrony ojczyzny, żołnierzom widniała przed oczami wizja obcego konfliktu, trudu i prawdopodobnego rozlewu krwi.

 Właśnie w tej dusznej atmosferze niepewności dwaj szeregowi – Stanisław Czarnecki oraz Tadeusz Nowosad – podjęli dramatyczną decyzję: uciekają. Wolność była ważniejsza niż rozkazy. Po cichu rozpoczęli przygotowania, skrupulatnie gromadząc żywność, a Czarnecki ukradł dodatkowo lunetę od karabinu strzelca wyborowego. Nocą 19 sierpnia 1968 roku, około godziny 22:00, pod osłoną ciemności opuścili miejsce rozlokowania swojej jednostki. Ruszyli pieszo, z kołaczącym się w piersiach sercem, wprost w stronę granicy polsko-czechosłowackiej. Kiedy następnego dnia, 20 sierpnia około godziny 17:00, mijali okolice Nowej Rudy i przekraczali granicę, machina inwazyjna Układu Warszawskiego właśnie ruszała do natarcia. Oni jednak szli  – na południe, z wycieńczenia zdejmując z przydomowych płotów i sznurów suszącą się odzież cywilną, byle tylko zrzucić znienawidzony mundur. Zmierzali pieszo w stronę granicy czechosłowacko-austriackiej, walcząc o przetrwanie i każdy kolejny dzień. Jak brutalnie wyliczał później akt oskarżenia, między 22 a 27 sierpnia, by nie umrzeć z głodu i móc uciekać dalej, pozbawili czechosłowackich obywateli: „koszuli i spodni, marynarki, dwóch rowerów, 4 tabliczek czekolady, 5 jajek, 4 pomidorów, 1 puszki konserw oraz około 500 koron.”. Marzenie o wolnym świecie prysło tuż przy samym celu. 28 sierpnia, skrajnie wyczerpani, znaleźli się wreszcie w pobliżu granicy czechosłowacko-austriackiej. Chcąc przedostać się na drugą stronę pod osłoną nocy, ukryli się w zaroślach. To tam dopadł ich tragiczny los – zostali odkryci przez żołnierzy czechosłowackiej straży granicznej, „[patrol] który ich zatrzymał i przekazał swoim przełożonym, a ci z kolei przekazali oskarżonych organom Wojskowej Służby Wewnętrznej.”. Szansa na wyzwolenie bezpowrotnie przepadła.

 Podczas bezdusznego procesu przed machiną wojskowego wymiaru sprawiedliwości, oskarżeni przyznali się do zarzutu dezercji w zmowie z zamiarem trwałego uchylania się od służby wojskowej, nielegalnego przejścia granicy państwowej oraz kradzieży. W ich słowach nie było jednak politycznego manifestu, lecz zwykły, ludzki lęk przed koszmarem wojny. Wyjaśniając powody swoich postaw, podali, że: „w związku z sytuacją jaka wykształciła się w Czechosłowacji, obawiając się, że jako żołnierze będą musieli ponosić trudy i niewygody służby wojskowej, postanowili dokonać dezercji z zamiarem całkowitego uchylenia się od służby wojskowej i zbiec do Szwajcarii lub innego kraju.”. System nie znał jednak litości dla tych, którzy odważyli się wybrać własne życie ponad rozkaz. W dniu 6 września 1968 roku surowym wyrokiem Wojskowego Sądu Garnizonowego w Zielonej Górze szer. Stanisław Czarnecki został skazany na 7 lat więzienia, a szer. Tadeusz Nowosad na 5 lat. Sen o wolności w Szwajcarii zamienił się w zimne kraty komunistycznego więzienia.

 

Polowe wydanie "Żołnierza Ludu" rozpowszechnionego wśród żołnierzy Wojska Polskiego na terenie Czechosłowacji. 

 

 Dzień 26 sierpnia 1968 roku przypieczętował los czechosłowackiej wolności. Złamane ogromną presją i szantażem ze strony Kremla władze Czechosłowacji zmuszone zostały do podpisania kapitulacyjnego tzw. Protokołu Moskiewskiego. Ceną za obietnicę opuszczenia kraju przez siły okupacyjne było brutalne przekreślenie marzeń o reformach i pełne podporządkowanie się dyktatowi Moskwy. Wojska miały wycofać się dopiero wtedy, gdy wyimaginowane „zagrożenia dla socjalizmu” staną się tylko wspomnieniem.

 Kłodzko 24.10.1968 r. Powrót wojsk z Czechosłowacji. Pierwsze oddziały WP czasowo stacjonujące na terytorium CSRS powracają do kraju.

 (Fot. PAP / CAF / Eugeniusz Wołoszczuk )

 

 Gdy opór został zdławiony, a państwo sparaliżowane, agresorzy mogli zacząć zwijać swoje szyki. Dnia 2 listopada 1968 roku oficjalnie rozformowano polską 2. Armię, która przez tygodnie stanowiła jedno z ogniw tej tragicznej interwencji. Dziesięć dni później nastąpił ostateczny, gorzki finał – 12 listopada ostatni polski transport wojskowy wycofał się z terytorium Czechosłowacji, pozostawiając za sobą kraj pchnięty w długie lata mroku i politycznej represji.

 Po powrocie z tychże “pokojowych działań” w wielu miastach Polski w tym też i w Kłodzku postanowiono zorganizować wielka defiladę wojskową, która w tamtym czasie rozpatrywano jako bohaterską. Jak pisała ówczesna prasa bohaterskich “wojaków” witano “kwiatami, chlebem i solą, drobnymi upominkami”.

 

„ Bo każdy dzień jest częścią historii”

Krzysztof Kręgielewski 

P.S. Artykuł został przedrukowany z mojej strony

na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."

Uwaga

Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma?  Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało  wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już  bezcenny okruch historii.  

Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na  stryszkach czy szafach  dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.

Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.

 

Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.