Szklany puchar z Przygórza

 

 Kiedy kilka miesięcy temu przemierzałem czarny szlak turystyczny prowadzący z Przygórza w górną część doliny potoku Piekielnica, w kierunku Przełęczy Woliborskiej, nieustannie powracała do mnie myśl, że niegdyś znajdowała się tu niewielka osada. Trasa nie była ani długa, ani szczególnie uciążliwa, jednak kryła w sobie coś, co przyciągało moją uwagę i skłaniało do odkrywania tajemnic tego miejsca. Nie był to przypadek. Okazuje się bowiem, że już od XVII wieku w tej dolinie toczyło się intensywne życie, a jej historia jest znacznie ciekawsza, niż mogłoby się wydawać podczas zwykłej wędrówki górskim szlakiem.

Szyb Bolesław KWK Nowa Ruda. Zdjęcie pochodzi ze pozycji "Historia Kopalni Węgla Kamiennego "Nowa Ruda" Zespół redakcyjny, Nowa Ruda 1965.

 Historia tego miejsca, położonego w malowniczym wąwozie na północno-zachodnim zboczu Garbca, sięga końca XVI wieku. Jego rozwój przypadł jednak przede wszystkim na okres powojennej odbudowy gospodarczej po wojnie trzydziestoletniej. Właśnie wówczas w Górach Sowich powstawały nowe zakłady przemysłowe, wśród nich huta szkła, która znalazła swoje miejsce w niewielkiej osadzie położonej w pobliżu dzisiejszego Przygórza, należącego niegdyś do Woliborza. Osada ta nosiła nazwę Glashütte, co w języku niemieckim oznacza Hutę Szkła. O jej powstaniu i rozwoju zadecydowały między innymi występujące w okolicy złoża piaskowca kwarcowego, stanowiącego cenny surowiec wykorzystywany w produkcji szkła. To właśnie tutaj, w otoczeniu górskich lasów i stromych zboczy, przed wiekami rozwinęła się działalność, która na trwałe wpisała się w historię tej części Gór Sowich.

 Założycielem niemniejszej osady Glashütte był baron Johann Georg von Morganthe, właściciel dóbr ziemskich w Woliborzu i Słupcu. Około 1660 roku sprowadził on w górną część doliny potoku Piekielnica mistrzów szklarskich, drwali, węglarzy oraz innych pracowników niezbędnych do uruchomienia i funkcjonowania huty szkła. O wyborze tej lokalizacji zadecydowały przede wszystkim warunki naturalne. Rozległe górskie lasy zapewniały obfite zasoby drewna, wykorzystywanego zarówno jako opał w piecach hutniczych, jak i do produkcji potażu – substancji niezbędnej w dawnych procesach wytwarzania szkła, a także występujące w okolicy  złoża kwarcu.

Drewniany stojak z utkwioną w nim łopatą.

Przedmiot jest wyeksponowany w Centrum Nauki, Kultury i Sztuki Stara Kopalnia w Wałbrzychu, ul. Wysockiego 29, 58-304 Wałbrzych (nr inwentarzowy MPT/GT 491).

 Przedsięwzięcie miało znaczenie nie tylko przemysłowe, lecz również osadnicze. Karczowanie lasów pod budowę huty i przygotowanie pól umożliwiało stopniowe zagospodarowanie górskiej doliny.

 Jednym z pierwszych znanych hutników związanych z tym miejscem był Caspar Friedrich, którego nazwisko pojawia się w woliborskiej księdze małżeństw w 1657 roku. W 1667 roku jako mistrza szklarskiego odnotowano Georga Schürera, przedstawiciela znanej rodziny hutniczej z Jablonca, a także szlifierzy i kupców szkła. W 1680 roku kolejnym mistrzem był Christian Preussler, związany później z hutą w Radosnej w Górach Kamiennych.

 Budynek z piecem hutniczym musiał być usytuowany w miejscu najbardziej oddalonym od osady, w kierunku Bergwiese, a zarazem najbliżej kopalni piasku kwarcowego i jego wychodni. Niedaleko od niego powstało dziewięć domów, w których zamieszkali pracownicy huty, pracownicy leśni oraz górnicy z kopalni. Mieszkali tutaj również drwale, pracownicy mielerzy i potażarni.

Plan sytuacyjny wybuchu metanu w Szybie Bolesław KWK Nowa Ruda z dnia 1 września 1958 r. Przepraszam za niewyraźną jakość zdjęcia.

 

 Zakładając hutę  baron Johann Georg von Morganthe  wystąpił o prawo warzenia i wyszunku piwa . Po otrzymaniu zgody, na terenie osady, założył browar.  Po śmierci barona von Morganthe jego wdowa ponowiła starania o uzyskanie odpowiedniego zezwolenia, które cesarz Leopold I wydał 3 marca 1665 roku. Uprawnienie obejmowało wyłącznie teren huty i obowiązywało tak długo, jak długo prowadzono w niej produkcję. Przy zakładzie funkcjonowała gospoda, w której spotykali się hutnicy, handlarze szkłem, furmani oraz mieszkańcy okolicznych osad.

 Najcenniejszym świadectwem działalności huty pozostaje szklany kufel o wysokości około 30 cm, przechowywany w zbiorach Muzeum Rzemiosła Artystycznego w Pradze. Na jego powierzchni przedstawiono wnętrze huty oraz rzemieślników zajmujących się produkcją szkła. Dekorację kufla wykonano w pięknych, żywych kolorach, z dużą dbałością o szczegóły. Malowidło przedstawia historyczny obraz pracy w hucie, ukazując zarówno wyposażenie zakładu, jak i rzemieślników przy pracy. Dzięki temu zabytek stanowi nie tylko przykład dawnego rzemiosła artystycznego, lecz także cenne źródło ikonograficzne, pozwalające lepiej poznać realia produkcji szkła w XVII wieku.

 Szczególne znaczenie mają inskrypcje umieszczone na kuflu, które odnoszą się do huty w Zeilbergu oraz osób związanych z jej działalnością. Na przedmiocie widnieje następujący napis:  „Glass Hütte Zeilberg. Dieses Glass Schencken Zum gedechtnuss dem Herren/Casper Steiner Erblichen Freyrichtern zu Volpersdorff eine Ehrliebende Geselschaft der glass/kunst. Angethan nahmens Chriestian Preussler. Glassmeister.” Napis ten można przetłumaczyć na język polski następująco: „Huta szkła Zeilberg. Ten szklany kufel, ku pamięci pana Caspera Steinera, sołtysowi w Woliborzu, został ofiarowany przez szanowne towarzystwo sztuki szklarskiej. Wręczony w imieniu Christiana Preusslera, mistrza szklarskiego”. Pod inskrypcją umieszczono również datę: „Anno 1680, den 4. April”, czyli 4 kwietnia 1680 roku. Zabytek ten ma szczególne znaczenie dla historii śląskiego szklarstwa. Stanowi wyjątkowe świadectwo działalności dawnej huty, a przedstawienie jej wnętrza, wyposażenia oraz pracujących rzemieślników pozwala zajrzeć do świata siedemnastowiecznego hutnictwa szkła. Jest to cenny dokument ikonograficzny, ukazujący nie tylko techniczne aspekty produkcji, lecz także środowisko zawodowe i relacje społeczne związane z funkcjonowaniem huty.

Jeden z zachowanych pomników upamiętniających górników poległych w wyniku wybuchu metanu 1 września 1958 roku.

Pomnik upamiętniający Wacława Gawota i Jana Ferenc znajduje się na cmentarzu w Przygórzu. Autorem zdjęcia jest p. Ewa Kawałkowa.

 Dzień po katastrofie Przygórze utonęło w głębokiej żałobie. Kopalniana cechownia wypełniła się trumnami, na których równo ułożono galowe mundury zmarłych górników. Przy ich bokach z powagą czuwała warta honorowa. Wspólny pogrzeb stał się manifestacją bólu i solidarności całej lokalnej społeczności. Podczas ceremonii pogrzebowej symbolicznej dekoracji trumien dokonał przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, B. Ostapczuk, a Rada Państwa pośmiertnie uhonorowała poległych Złotymi Krzyżami Zasługi. Żadne odznaczenia nie mogły jednak ukoić rozpaczy i zmazać poczucia straty w sercach rodzin zmarłych. Trumny z ciałami ofiar spoczęły ostatecznie na cmentarzach w ich rodzinnych miejscowościach.

 Oficjalne śledztwo powypadkowe obnażyło brutalną prawdę o tragicznym splocie nieszczęśliwych zbiegów okoliczności oraz ludzkich uchybień. Bezpośrednią przyczyną tragedii okazała się iskra z lampy wskaźnikowej przodowego, która zainicjowała wybuch wybuchowej mieszanki metanu z powietrzem. Niebezpieczny gaz nagromadził się w wyrobisku z powodu wcześniejszego przestoju kompresorów oraz awarii rurociągu, co drastycznie obniżyło ciśnienie powietrza zasilającego podziemną wentylację. W kluczowym momencie usuwania tej awarii zabrakło również należytej czujności i właściwego nadzoru ze strony osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. W efekcie przeprowadzonego procesu trzej pracownicy kopalnianego dozoru usłyszeli wyroki skazujące.

 

„ Bo każdy dzień jest częścią Historii!”

Krzysztof Kręgielewski

 

P.S.

Artykuł został przedrukowany z mojej strony

na Facebooku - "Eckersdorf - Ciekawostki historyczne Bożkowa i okolic."

Uwaga

Macie w domu stare zdjęcia, na których w tle widać kawałek Bożkowa lub jego okolic? Może fragment domu, którego już nie ma?  Zdjęcie ogródka przydomowego, gdzie rosło drzewo, które zostało  wycięte dawno temu? A może dziadka w kapeluszu, babcię na ławce albo dzieci biegające przy pomniku? Dla Was to może zwykła, niepotrzebna już fotografia, a dla mnie to już  bezcenny okruch historii.  

Jeśli przechowujecie podobne zdjęcia albo inne przedmioty, gdzieś chowane na  stryszkach czy szafach  dajcie znać. Zbieram okruchy tej naszej przeszłości jak rozsypane puzzle, z których próbuję ułożyć obraz Bożkowa i jego okolic sprzed lat.

Świat bardzo szybko opróżnia się z opowieści jak i ludzi. Odchodzą one po cichu, bez śladu. Razem z nimi znika to, czego nie zdążyliśmy zapytać, zanotować, usłyszeć. Dlatego każde zdjęcie, każdy szczegół i każda rozmowa mają dziś ogromne znaczenie.

 

Jeśli w Waszych szufladach leżą fragmenty starego Bożkowa lub jego okolic dajcie znać. Przyjadę żeby zachować to co jeszcze nie zniknęło. A przy okazji możecie w ten sposób mnie poznać, pogadać, podzielić się historią, posłuchać i powspominać.